Dotyk
miała dwanaście lat
kiedy sufit zlał się ze ścianami
a biel rozpruła krawędzie
krwawiąc cicho
w szeptach
widziała ukojenie
gdy głos wydawał się nie do zniesienia
mogła skarżyć się tylko pajęczynom w kątach
wierząc że szkło w jego rękach
stało się burgundowe
tylko w sercu czerwień nagle zbladła
a głos przeciskał się przez krtań
z powrotem
przeglądając się
czuła się bezpieczna
przecież odbicie w lustrze
nie mogło jej dotknąć
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania