Ja pierdzielę. To jeden z momentów, kiedy naprawdę żałuję swej umysłowej toporności.
Strasznie mi się z gazowymi komorami kojarzy i z radością poprzez zakończenie męk. Niezbyt lotna analiza, ale chwilowo mam tylko to.
Pozdrówka. Kolejny as w Twojej talii.
No to przywaliłeś na wieczór, aż mnie w żołądku skręciło. Cóż tam było, że lepiej życia pozbawić przed następną stacją... bo jest następna stacja prawda?
Wiem Justyska, że masz dzieci (ja też, już dorosłe), dlatego bądź czujna. Ukręcamy im łby niemal codziennie próbując narzucić swoją wolę, swój światopogląd, kradnąc im czas, który chcą mieć dla siebie. Ojcowie jak świat światem podświadomie walczą z synami a matki z córkami. Można to nazywać tanim freudyzmem, ale tak po prostu jest. I w później człowiek nie potrafi zrozumieć, dlaczego te dorosłe dzieci są takie, a nie inne. I coś w nim umiera. A tak naprawdę umarło już wtedy, gdy zabierano im wolność myślenia, działania. Na szczęście uniknąłem tego i dzieciory traktują mnie jak dobrego kumpla,z którym można pogadać o wszystkim:). Zagłada ma różne oblicza.
Komentarze (14)
Ja pierdzielę. To jeden z momentów, kiedy naprawdę żałuję swej umysłowej toporności.
Strasznie mi się z gazowymi komorami kojarzy i z radością poprzez zakończenie męk. Niezbyt lotna analiza, ale chwilowo mam tylko to.
Pozdrówka. Kolejny as w Twojej talii.
Nie masz Canulas żadnej umysłowej toporności, dzięki
No to przywaliłeś na wieczór, aż mnie w żołądku skręciło. Cóż tam było, że lepiej życia pozbawić przed następną stacją... bo jest następna stacja prawda?
Nie Justyska, jest następny pociąg...
Nachszon wiem... ach. Odkąd mam dzieci to nie mogę...
Wiem Justyska, że masz dzieci (ja też, już dorosłe), dlatego bądź czujna. Ukręcamy im łby niemal codziennie próbując narzucić swoją wolę, swój światopogląd, kradnąc im czas, który chcą mieć dla siebie. Ojcowie jak świat światem podświadomie walczą z synami a matki z córkami. Można to nazywać tanim freudyzmem, ale tak po prostu jest. I w później człowiek nie potrafi zrozumieć, dlaczego te dorosłe dzieci są takie, a nie inne. I coś w nim umiera. A tak naprawdę umarło już wtedy, gdy zabierano im wolność myślenia, działania. Na szczęście uniknąłem tego i dzieciory traktują mnie jak dobrego kumpla,z którym można pogadać o wszystkim:). Zagłada ma różne oblicza.
Canu-Wódz dokładnie odessał z mojej łepetyny. NIemcy na początku mordowali w autach ciężarowych. Okazały się za mało wydajne... Rozpaczliwie smutne 5.
Dzięki Karawan
To fajne. Widzę to inaczej, niżeś to naszkryflał, ale widzę. I fajne. Choć podobne coś już czytałem.
Dzięki Okropny. O a gdzie?
Nachszon właśnie nie pamiętam, chyba u Grzedowicza, albo u Ziemiańskiego może...?
Okropny To znajdź proszę, przypomnij sobie, bo ja nic podobnego nigdy nie czytałem:) Chętnie zobaczę.
Dobry tekst. Mocny jak jasna cholera.
Nie wiem czy znalazłabym w sobie siły, by zabić własne dziecko nawet w obliczu śmierci, chyba bym liczyła na cud...
Arcydzieło. Dokładnie opisałeś mój aktualny stan.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania