Dramat Wigilijny
Zimowy wieczór, akcja rozgrywa się w małym mieszkaniu, zamieszkiwanym przez starego mężczyznę. Ten zasiada do stołu Wigilijnego, patrząc na zastawione trzy puste miejsca. W kącie pokoju stoi choinka Wtem, rozlega się pukanie do drzwi, znajdujących się po prawej stronie, naprzeciwko okna. Okazuje się, że to młoda kobieta, blondynka z niebieskimi oczami, ubrana w czarny płaszcz.
MĘŻCZYZNA
Dzień dobry pani. Albo raczej dobry wieczór.
KOBIETA
(nieśmiało patrzy na mężczyznę)
Dobry wieczór.
MĘŻCZYZNA
Co panią sprowadza?
KOBIETA
Jestem studentką… przyjechałam tutaj na przerwę świąteczną, żeby złapać jakąś pracę, ale hotel, w którym miałam się zatrzymać, zamknięto… no i nie mam pieniędzy, bo wszystko zostawiłam w depozycie u nich…
MĘŻCZYZNA
Proszę wejść i się ogrzać. Może pani tutaj zostać na noc, w końcu mamy Wigilię. Nikt nie powinien być sam w ten dzień.
KOBIETA
Dziękuję… ale czy nie będę panu w niczym przeszkadzać?
MĘŻCZYZNA
(smutnym wzrokiem patrzy w podłogę)
Nie ma pani w czym mi przeszkodzić. Jestem sam.
KOBIETA
Uh… przepraszam. I dziękuję bardzo.
MĘŻCZYZNA
Pani pozwoli.
(podchodzi do kobiety i pomaga jej zdjąć płaszcz. Pod nim ma czarną koszulkę i spodnie jeansowe)
KOBIETA
Dziękuję bardzo.
MĘŻCZYZNA
Proszę siadać. Zaraz przyniosę coś do jedzenia.
(wskazuje krzesło przy stole i wychodzi do pomieszczenia obok)
KOBIETA
Zastawił pan aż trzy dodatkowe nakrycia. Czy na pewno nikogo więcej się pan nie spodziewa? Nie chciałabym przeszkadzać.
MĘŻCZYZNA
To są nakrycia dla mojej żony i dziecka.
(mówi z kuchni)
KOBIETA
Wyszli?
MĘŻCZYZNA
Zginęli. Wiele lat temu, ale czuję, że są gdzieś przy mnie, dlatego co roku przygotowuję dla nich nakrycie.
KOBIETA
Przepraszam… nie chciałam…
MĘŻCZYZNA
Nic się nie stało. Cieszę się, że pani przyszła tutaj. Od lat nie miałem nikogo, z kim mógłbym porozmawiać. O zjedzeniu posiłku już nawet nie wspomnę.
(mówiąc to nalewa kobiecie barszcz)
KOBIETA
Dziękuję bardzo. Sam pan przyrządzał? Bardzo dobry.
MĘŻCZYZNA
Kiedy mężczyzna żyje sam, musi nauczyć się gotować. Inaczej niechybnie umrze z głodu.
KOBIETA
Bardzo podoba mi się pana choinka.
MĘŻCZYZNA
Te bombki na choinkę to chyba najcenniejsza rzecz jaką mam w domu. Są prezentem od mojej żony i kiedy musiałem sprzedawać kolejne rzeczy, żeby jakoś przeżyć, przyrzekłem sobie, że to zostawię.
KOBIETA
Rzeczywiście, piękne. Miała świetny gust.
(światła na scenie przygasają, z jednej strony wlatuje mgła)
MĘŻCZYZNA
Bardzo za nią tęsknię.
KOBIETA
Jak zginęła?
MĘŻCZYZNA
Bardzo ciężko mi o tym mówić, ale… co mi tam. Opowiem, jeśli chce pani wiedzieć.
KOBIETA
Jeśli pan…
MĘŻCZYZNA
Nie, w porządku. Planowaliśmy wybrać się nad morze, na wakacje. Nigdy nie byliśmy przesadnie bogaci, więc przez cały rok musieliśmy odkładać. Ja i żona. Nasz trzyletni synek nie mógł się już doczekać, aż zobaczy na żywo wielkie fale. Wszystko szło świetnie, mieliśmy zarezerwowane pokoje w hotelu, ogólnie plan całego wyjazdu był gotowy. Wystarczyło tylko tam dojechać. Mieliśmy niebieskiego poloneza… wtedy krzyk mody. Dostaliśmy go trzy lata wcześniej jako prezent ślubny od naszych rodziców. Jechaliśmy w nocy i… nie zauważyłem przejazdu kolejowego. Moja żona z synkiem siedzieli na tylnych siedzeniach, kiedy uderzył w nas pociąg. Oboje zginęli.
(urywa, milknie i patrzy w podłogę)
KOBIETA
Bardzo mi przykro… Ja… nie wiem co powiedzieć…
MĘŻCZYZNA
Najtrudniej jest z tym żyć. Od czterdziestu lat o tym myślę, każdego wieczora, ranka. Śnię tę sytuację co noc… Nie lubię chodzić spać. Ehh, przepraszam panią. Zepsułem Wigilię. Proszę się nie przejmować starym nieudacznikiem. Chce pani trochę karpia? Całkiem nieźle wychodziło mi jego smażenie.
KOBIETA
Proszę tak o sobie nie mówić. Nie może pan wiecznie wspominać tego, co było… nie da się przywrócić przeszłości.
MĘŻCZYZNA
Pani nie rozumie. Ja ich kochałem, nad życie. Wolałbym, żeby pociąg uderzył w przednią cześć samochodu, a nie w tył. Nie jest pani w stanie zrozumieć tego uczucia, dopóki nie będzie pani w podobnej sytuacji. Jeśli ktoś, kogo pani kocha, nie zginie z pani winy…
KOBIETA
Oczywiście, przepraszam. Myślę jednak, że potrafię panu pomóc.
MĘŻCZYZNA
Nikt nie potrafi mi pomóc. Ani alkohol, ani Bóg, ani nawet samobójstwo. Nawet śmierć mnie nie chce…
KOBIETA
Może jednak pozwoli mi pan spróbować?
MĘŻCZYZNA
(zawstydzony spuszcza wzrok)
Jestem prawie trzy razy starszy od pani…
KOBIETA
Nie mówiłam o TYM. Chciałby pan ze mną pójść?
MĘŻCZYZNA
Dokąd?
KOBIETA
Do innej krainy. Takiej, gdzie pan nie będzie się martwił już niczym. Gdzie spotka pan swoją rodzinę i poprosi o wybaczenie.
MĘŻCZYZNA
Narkotyki też nie pomagają. Próbowałem, nie raz.
KOBIETA
Mówię o czymś całkiem innym.
MĘŻCZYZNA
Proszę wreszcie powiedzieć o czym!
KOBIETA
Jest pan pewien, że śmierć pana nie chce?
MĘŻCZYZNA
Czy pani jest… nie, to niemożliwe!
(kobieta uśmiecha się tylko)
KOBIETA
Proszę za mną.
Podchodzi do mężczyzny, bierze go za rękę i wychodzą z mieszkania. Światło gaśnie coraz bardziej z każdą chwilą, a kiedy drzwi za nimi się zamykają, gaśnie całkowicie. Zapala się ponownie chwilę później. Scenografia jest zmieniona, tam, gdzie były wcześniej drzwi, znajduje się okno.
Komentarze (18)
Świetnie wymyślona scenka, gratulacje :)
Do samego końca trzyma w napięciu i dopiero wręcz ostatnie słowo wyjaśnia wszystko, 5 :)
I na koniec taka mała dygresja. Nie ma co skakać z okna przed Wigilią:)
W ogóle nie ma co skakać :) Dziękuję bardzo :)
Fajne! Znowu ujawniłeś, kolejny swój talent. :) 5
Dziękuję bardzo! :)
Bardzo ciekawy dramat. W sumie nie rozumiem, dlaczego od razu nie skojarzyłam, że chodzi o rodzaj literacki, no ale cóż. Bardzo mi się podobało, świetny pomysł, który rozwinąłeś w interesujący sposób. Rozpoczynało się niemal zwyczajnie, a potem... już trochę mnie:)
,,co roku przygotowuję dla nich nakrycie każdego roku" - powtórzenie;
,,Od lat nie miałem nikogo (przecinek) z kim mógłbym porozmawiać";
,,Kiedy mężczyzna żyje sam (przecinek) musi nauczyć się gotować";
,,kiedy musiałem sprzedawać kolejne rzeczy, żeby jakoś przeżyć (przecinek) przyrzekłem sobie, że to zostawię";
,,Śnię tą sytuację co noc" - w bierniku ,,tę", nie ,,tą";
,,Chcesz trochę karpia?" - to nie jest błąd, zwróciłam tylko uwagę, że to jedyne zdanie w wypowiedzi mężczyzny, kiedy zwraca się do kobiety na ty;
,,Nie może pan wiecznie wspominać tego (przecinek) co było";
,,Nie jest pani w stanie zrozumieć tego uczucia (przecinek) dopóki nie będzie pani w podobnej sytuacji";
,,Jeśli ktoś, kogo pani kocha (przecinek) nie zginie z pani winy";
,,kiedy drzwi za nimi się zamykają (przecinek) gaśnie całkowicie";
,,Zapala się ponownie, chwilę później" - bez przecinka;
,,tam (przecinek) gdzie były wcześniej drzwi (przecinek) znajduje się okno". Zostawiam zasłużone 5:)
Dziękuję za ocenę i wypisanie błędów. Wszystkie już poprawione :)
Człowieku, uwielbiam Twoje teksty!
Nie da się dać niższej oceny niż 5! :x
Jestem zaszczycony, dziękuję :)
"ale hotel w którym miałam się zatrzymać zamknięto" - przecinek po "hotel", a potem "zatrzymać", w tym wypadku trzeba traktować to jako wtrącenie
"(mówiąc to nakłada kobiecie barszcz)" - napisałabym jednak "nalewa". Nakłada kojarzy mi się raczej ze stałymi potrawami
Ok, przyznaję - rzadko udaje się komuś zaskoczyć mnie zakończeniem opowiadania, wiersza, dramatu, ale Tobie się udało! :D Świetny pomysł. Bardzo wczułam się w klimat historii. Ogólnie zachwycona jestem, zostawiam 5.
Dziękuję bardzo :) Cieszę się, że Ci się podobało :)
Szczerze mówiąc, zaskoczyło mnie to niesamowicie. Nie pomyślałabym o takim zako ńczeniiu. Śmierć ukazana jako kobieta - bardzo ciekawy i oryginalny sposób. Podobało mi się. Daję 5 : )
Dziękuję bardzo! :)
Podoba mi się że eksperymentujesz z różnymi stylami. Fajny sposób na poprawę warsztatu. Dramat mi sie spodobal, nie spodziewałam się śmierci pod postacią tej kobiety. Bardzo fajnie przemyślana historia. z przyjemnością dam ci 5 :D I pisz człowieku dalej :)
Piszę, piszę :) A Przynajmniej się staram. Dziękuję bardzo :)
No, no, no Szymonie, przy melancholijnej, smutnej piosence w tle, tekst mnie niemal wzruszył swoją magią i prostotą. Nie wiem, co więcej mogłabym napisać, nie znam się na dramatach, szczególnie w takiej formie, niemniej utwór mi się podobał, wykazywał twój styl. Owiany świątecznym nastrojem spowodował, że poczułam lekkie wzruszenie dla naszego staruszka obarczonego poczuciem winy
Bardzo się cieszę, że Ci się spodobał :) Nie pisałem wcześniej dramatów nigdy, więc tym bardziej dziękuję za tą pozytywną opinię :)
Wooow! Pochłonęłam i lecę czytać dalej. Cudowne. *****
Cieszę się, że Ci się podobało :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania