Drań
Patrzę w szkło i widzę kogoś, kogo znam,
Choć od dawna w tym odbiciu stoję sama.
Nie jestem z tego dumna – dobrze o tym wiem.
Cień. Mgła.
Drań – tak łatwo rzucić to słowo w twarz,
Gdy w oczach znów tę samą pustkę masz.
A jednak stoisz blisko, nie odwracasz wzroku,
W tym lodowatym, cichym półmroku.
I nagle szept, który burzy każdy mur,
Rozcina ciszę ciężką niczym z chmur.
Dwa proste słowa, choć ranią aż do krwi:
„Kocham cię.”
O tym, co boli
I co gasi nas od środka,
Wiemy tylko my.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania