Drobne
Rozmieniłem się na drobne –
głównie niepowodzenia, czasem sukcesy.
Mogłem pozostać cały, nijaki,
bez skaz, bez blasku.
Teraz wrzucam je po jednym do automatu
i dzwonię w przeszłość.
Plastikowa słuchawka usłyszy,
czego nie zdążyłem powiedzieć…
Rozmieniłem się na drobne –
głównie niepowodzenia, czasem sukcesy.
Mogłem pozostać cały, nijaki,
bez skaz, bez blasku.
Teraz wrzucam je po jednym do automatu
i dzwonię w przeszłość.
Plastikowa słuchawka usłyszy,
czego nie zdążyłem powiedzieć…
Komentarze (6)
Na jasnej Górze podeszła do mnie staruszka z kubkiem po kawie ,prosiła o drobne.Twarz miała ciemna, głowę okrytą welonem żałobnym,i z lejącego granatowego materiału okrycie wierzchnie ..taki kardigan długi jakby,nie była zwykłą staruszką, oczy miała takie młode ...
Pomyślałam że jak była młoda to musiała być bardzo piękna .
Dałam kilka drobnych tyle co miałam bo resztę w portfelu to już same grube, ona podeszła pod mur ,wysypała na rękę ,przeliczyła i uśmiechnęła się do mnie a potem zniknęła nawet nie wiem kiedy .
Czasami przychodzi chwila aby zastanowić się nad przeszłością
Jaka przeszłością? Czyja przeszłością? Trzeba żyć tu i teraz i iść do przodu .Ja nie mam żadnej przeszłości bynajmniej nie żadnej takiej o której chciałabym pamiętać.Pamiętam tylko że mój mąż jest moim pierwszym i zarazem jedynym facetem w życiu że mam z nim ślub oraz o tym że zawsze zanim go poznałam bardzo pragnęłam iść do Zakonu.
Zupełnie nie rozumiesz. Trzeba spojrzeć po to, aby nie popełniać błędów i przeanalizować decyzje kiedyś podjęte. Chyba że ktoś uważa się za wzór wszelakich cnót ale wtedy grzeszy pychą.
Sokrates ja żadnej swojej decyzji życiowej nie żałuję...nie uważam żebym popełniła jakieś błędy, drugi raz zrobiłabym tak samo
Absens. Życie potrafi nas zaskakiwać. Kilkanaście metrów od wejścia do Marketu stało dwóch facetów.
Jeden zastąpił mi drogę i bełkotliwie zażądał *gościu daj dwie dychy*. Zapytałem , dlaczego akurat tyle. Odpowiedział drugi , bom tyle nam brakuje do imprezki. Mówię , a mnie kto da. Gościu szczerze?
brakuje ci na chleb , to masz stówę. Dziękuję głodu nie cierpię, a teraz przepraszam, bo się spieszę po zakupy. Poszedłem faceci jeszcze zostali. Po zakupach wracam ta samą drogą, z mieszanym uczuciem, abym się z nimi nie spotkał. Coś mnie tknęło na widok podskakującego papierka. To stówa w swojej krasie. Nachyliłem się , podjąłem papierek , tak to oryginalny banknot. Wróciłem do Marketu, że może spotkam tych jegomościów. Co z tym znaleźnym zrobić. Wiadomo znalezione to nie kradzione, a jednak nie moje.
Idąc do Kościoła za parę dni, podbiegła dziewczynka przed furtką i pytała, czy może mi przypiąć serduszko wośp. Wyjąłem tą stówę i wsunąłem do puszki. Jak to zobaczyła , podbiegła do chłopca, przy drugim wejściu
i głośno zawołała; ten Pan co tam idzie dał mi całą stówkę. Dziś mam z tym dylemat , czy to ja byłem tym darczyńcą, czy tamten żebrak. Gdyby jednak kto inny tą stówę podjął, czy nie poszła by na przepicie.
Wnuczka znalazła fenomenalne rozwiązanie ; Dziadziu, abyś miał spokój w głowie, daj na CARITAS
na pomoc Ukrainie tyle samo , co się też tak stało. I dylemat w głowie mi rozwiązało .
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania