Drobne

Rozmieniłem się na drobne –

głównie niepowodzenia, czasem sukcesy.

Mogłem pozostać cały, nijaki,

bez skaz, bez blasku.

 

Teraz wrzucam je po jednym do automatu

i dzwonię w przeszłość.

Plastikowa słuchawka usłyszy,

czego nie zdążyłem powiedzieć…

Średnia ocena: 2.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (6)

  • najmniejsza 2 miesiące temu
    Na jasnej Górze podeszła do mnie staruszka z kubkiem po kawie ,prosiła o drobne.Twarz miała ciemna, głowę okrytą welonem żałobnym,i z lejącego granatowego materiału okrycie wierzchnie ..taki kardigan długi jakby,nie była zwykłą staruszką, oczy miała takie młode ...
    Pomyślałam że jak była młoda to musiała być bardzo piękna .
    Dałam kilka drobnych tyle co miałam bo resztę w portfelu to już same grube, ona podeszła pod mur ,wysypała na rękę ,przeliczyła i uśmiechnęła się do mnie a potem zniknęła nawet nie wiem kiedy .
  • Sokrates 2 miesiące temu
    Czasami przychodzi chwila aby zastanowić się nad przeszłością
  • najmniejsza 2 miesiące temu
    Jaka przeszłością? Czyja przeszłością? Trzeba żyć tu i teraz i iść do przodu .Ja nie mam żadnej przeszłości bynajmniej nie żadnej takiej o której chciałabym pamiętać.Pamiętam tylko że mój mąż jest moim pierwszym i zarazem jedynym facetem w życiu że mam z nim ślub oraz o tym że zawsze zanim go poznałam bardzo pragnęłam iść do Zakonu.
  • Sokrates 2 miesiące temu
    Zupełnie nie rozumiesz. Trzeba spojrzeć po to, aby nie popełniać błędów i przeanalizować decyzje kiedyś podjęte. Chyba że ktoś uważa się za wzór wszelakich cnót ale wtedy grzeszy pychą.
  • najmniejsza 2 miesiące temu
    Sokrates ja żadnej swojej decyzji życiowej nie żałuję...nie uważam żebym popełniła jakieś błędy, drugi raz zrobiłabym tak samo
  • realista 2 miesiące temu
    Absens. Życie potrafi nas zaskakiwać. Kilkanaście metrów od wejścia do Marketu stało dwóch facetów.
    Jeden zastąpił mi drogę i bełkotliwie zażądał *gościu daj dwie dychy*. Zapytałem , dlaczego akurat tyle. Odpowiedział drugi , bom tyle nam brakuje do imprezki. Mówię , a mnie kto da. Gościu szczerze?
    brakuje ci na chleb , to masz stówę. Dziękuję głodu nie cierpię, a teraz przepraszam, bo się spieszę po zakupy. Poszedłem faceci jeszcze zostali. Po zakupach wracam ta samą drogą, z mieszanym uczuciem, abym się z nimi nie spotkał. Coś mnie tknęło na widok podskakującego papierka. To stówa w swojej krasie. Nachyliłem się , podjąłem papierek , tak to oryginalny banknot. Wróciłem do Marketu, że może spotkam tych jegomościów. Co z tym znaleźnym zrobić. Wiadomo znalezione to nie kradzione, a jednak nie moje.
    Idąc do Kościoła za parę dni, podbiegła dziewczynka przed furtką i pytała, czy może mi przypiąć serduszko wośp. Wyjąłem tą stówę i wsunąłem do puszki. Jak to zobaczyła , podbiegła do chłopca, przy drugim wejściu
    i głośno zawołała; ten Pan co tam idzie dał mi całą stówkę. Dziś mam z tym dylemat , czy to ja byłem tym darczyńcą, czy tamten żebrak. Gdyby jednak kto inny tą stówę podjął, czy nie poszła by na przepicie.
    Wnuczka znalazła fenomenalne rozwiązanie ; Dziadziu, abyś miał spokój w głowie, daj na CARITAS
    na pomoc Ukrainie tyle samo , co się też tak stało. I dylemat w głowie mi rozwiązało .

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania