już nie jako obserwatorka, ale jako uczestniczka. ... nie muszlami, ale oszlifowanymi kamieniami, - wszystkim nam na początku dają się we znaki powtórzenia. ;)
Na granicy terytorialnej z każdym kolejnym klanem opiekę nad nią przejmowali tamtejsi młodzieńcy - zmieniłbym to zdanie, bo przecie chodzi o kolejną plemienną granicę, więc może; "Na kolejnej, plemiennej granicy opiekę przejmowali tubylczy młodzieńcy" .
Opowiadanie raczej bajkowe niż fantasy i raczej romansowe niż przygodowe ( przynajmniej na razie ) . Poczekam na CD i zobaczę jak się rozwinie. Powodzenia ;)
Dziękuję za uwagi. Rzeczywiście, umknęły mi te powtórzenia. Natomiast z granicą zostawię jak jest, chyba że wymyślę coś innego, bo klan lepiej niż plemię oddaje to, co chciałam wyrazić. Pomyślę jednak na dkonstrukcją zdania, żeby było zgrabniejsze. Ci tubylczy młodzieńcy... Hm, nie wiem, czy w języku mojego opowiadania to słowo nie będzie się za bardzo rzucało w oczy. Pomyślę.
Jeszcze trochę ciągnie się ten romantyczny wątek, ale jeśli zdołasz dotrwać chyba do czwartego odcinka, to tam się kończy. :D Uznałam, że musi być romansowo, żeby dać motywację dla późniejszych zdarzeń i żeby był ukłon w stronę baśni.
Komentarze (5)
już nie jako obserwatorka, ale jako uczestniczka. ... nie muszlami, ale oszlifowanymi kamieniami, - wszystkim nam na początku dają się we znaki powtórzenia. ;)
Na granicy terytorialnej z każdym kolejnym klanem opiekę nad nią przejmowali tamtejsi młodzieńcy - zmieniłbym to zdanie, bo przecie chodzi o kolejną plemienną granicę, więc może; "Na kolejnej, plemiennej granicy opiekę przejmowali tubylczy młodzieńcy" .
Opowiadanie raczej bajkowe niż fantasy i raczej romansowe niż przygodowe ( przynajmniej na razie ) . Poczekam na CD i zobaczę jak się rozwinie. Powodzenia ;)
Dziękuję za uwagi. Rzeczywiście, umknęły mi te powtórzenia. Natomiast z granicą zostawię jak jest, chyba że wymyślę coś innego, bo klan lepiej niż plemię oddaje to, co chciałam wyrazić. Pomyślę jednak na dkonstrukcją zdania, żeby było zgrabniejsze. Ci tubylczy młodzieńcy... Hm, nie wiem, czy w języku mojego opowiadania to słowo nie będzie się za bardzo rzucało w oczy. Pomyślę.
Jeszcze trochę ciągnie się ten romantyczny wątek, ale jeśli zdołasz dotrwać chyba do czwartego odcinka, to tam się kończy. :D Uznałam, że musi być romansowo, żeby dać motywację dla późniejszych zdarzeń i żeby był ukłon w stronę baśni.
Jednak przekonali mnie ci tubylczy młodzieńcy. Dobre rady zawsze w cenie.
Baśń o syrynie w innym wydaniu, całkiem całkiem :)
*syrenie
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania