"druidka aba" zapowiada: zakwita ałycza

Ałycza to wysoki krzew lub niewielkie drzewo, które dorasta maksymalnie do 10 m wysokości, tworząc nisko osadzoną, rozłożystą koronę; liście ma piłkowane. Wiele jej odmian lubi się przebarwiać na czerwono, purpurowo lub bordowo.

Ałycza najefektowniej prezentuje się w kwietniu, kiedy obficie kwitnie przypominając wtedy lekki, świetlany obłok; kwiaty białe bądź różowe, pachnące migdałowym pudrem szybko jednak opadają, [ałycza raptem kwitnie przez niespełna tydzień]. I całe zresztą szczęście, bo jej woń potrafi wywołać alergię; swoim kształtem a przede wszystkim owocom nieco przypomina mirabelkę, z którą też często bywa mylona.

 

Tę, którą co roku obserwuję pod własnym oknem musiała powstać z przypadkowej z pestki, ponieważ – a wiem dokładnie, gdyż liczę wszystkie unicestwiane w dawnym Sadzie Żupnym, drzewa – wyrosła na wcale pokaźny okaz owocujący niedużymi owalnymi śliweczkami o bursztynowej barwie. Moja, widocznie poganiana czułymi myślami, rozrosła się do tego stopnia, że gałęzie jej zahaczały o dachy przejeżdżających nieopodal rozmaitych samochodów oraz śmieciarek.

Pewnego razu ktoś ze zdesperowanych kierowców postanowił poskromić niesforne drzewko, w związku z czym wgramolił się nań ze stosownym zębatym akcesorium i zaczął podpiłowywać tę zawadzającą mu gałąź, na której zresztą usiadł.

Obśmiałam się później [długo i serdecznie] i wyjątkowo nie po chrześcijańsku…

 

W tym czasie, gdy kwitną wszelkie odmiany „śliwowatych” bywa chłodno, błękitnie, sucho oraz wietrznie. Nierzadko z przymrozkami, dlatego bardzo nie lubię tej pory o jakiej napisałam w swoim „Dyariuszu czterer pór roku” [2001], że:

 

„Wiosenny chłód

każe zakwitać tarninom

macha skrzydłami polarne powietrze”

 

dlatego zapowiadające się od dzisiaj, kiedy począwszy od Wielkiej Soboty raz „zawiewało”, raz śniegiem i śnieżną krupą „zamiatało”, to znów tłukło o z takim trudem wypucowane szyby tym specyficznym wiosenno jesiennym rzadkim lodowatym deszczem, by w godzinach popołudniowych zacząć się wypiętrzać od północnej strony nieba, przypominającym Andy, chmurzastym górotworem jest mi w stanie zastąpić każdy z najbardziej „zawodnych” – niezawodny barometr.

Średnia ocena: 1.7  Głosów: 11

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • laura123 tydzień temu
    Ja to o drzewach, krzewach to raczej niewiele wiem, ale podziwiam u innych zainteresowanie i wiedzę. To trzeba lubić. 5
  • befana_di_campi tydzień temu
    No trzeba :-)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania