"druidki aby" gawęd o drzewach ciąg dalszy

Gingko bilobae

 

Miłorząb dwuklapowy, bo o nim mowa, zwany też chińskim lub dwudzielnym jest niezwykłe i wyjątkowe. Pierwsze miłorzęby pojawiły się na Ziemi ponad 270 mln lat temu, aby do dziś przetrwać w niezmienionej formie, dlatego są one uznawane za najstarsze drzewa na świecie. Ze względu na brak okrycia zalążków, to miłorząb jest zaliczany do roślin iglastych, ponieważ jego liście stanowią zmodyfikowane w charakterystyczny sposób igły. Wyjątkowo długowieczny, gdyż dożywa do 4000 lat oraz wyrasta na 40 m wysokości. Posiada niezwykłe właściwości lecznicze.

 

Gatunek endemiczny i reliktowy występujący na stanowiskach naturalnych wyłącznie w południowo-wschodniej części Chin. Przez długi czas utrzymywało się przekonanie, że ani w Chinach ani w Japonii miłorząb nie występuje już w stanie dzikim, a jego osobniki rosnące m.in. przy wielu świątyniach i klasztorach zawdzięczają swe istnienie jedynie opiece kapłanów i mnichów. Dopiero w połowie XX w. ciż Chińczycy odkryli jego jedyne stanowisko w prowincji Anhui.

 

Samo stanowisko zajmuje obszar 1018 ha, gdzie rośnie 167 drzew o obwodzie powyżej 123 cm; są to przeważnie dwudziestometrowe okazy żyjące około 1000 lat, kilka z nich osiągnęła wiek 3400 lat i czterdziestometrową wysokość. W wieku XI został on rozpowszechniony w innych prowincjach Chin oraz Japonii: najpierw jako drzewo owocowe (jadalny zarodek – „pestka”), zwłaszcza cenione przez buddyjskich mnichów, a następnie już jako drzewo ozdobne w innych rejonach świata.

 

Do Europy trafił miłorząb w pierwszej połowie XVIII wieku: z Japonii do Holandii do ogrodu botanicznego w Utrechcie. Nie jest pewne, kiedy sprowadzono go do Polski, a najstarszy zachowany egzemplarz rośnie od drugiej połowy XVIII wieku w łańcuckim parku. Inne okazy w Polsce pojawiały się kolejno: w 1808 – w Ogrodzie Botanicznym w Krakowie, 1824 – w Ogrodzie Botanicznym w Warszawie, 1827 – w arboretum w Kórniku oraz w Ogrodzie Dendrologicznym w Przelewicach.

 

Drzewo dwupienne, rozdzielnopłciowe, kwitnie po 40 latach uprawy z nasion; kiełkowanie trwa do około 5 miesięcy (wszystko zależy od temperatury i wilgotności). Zazwyczaj rozwija się tylko jeden zalążek kwiatu żeńskiego. U starszych okazów (zwykle ponadstuletnich) na pniu pojawiają narośle zwane czi-czi. Początkowo guzowate, wielkości pięści, mają budowę pędu, ale są nieulistnione. Przybierają z czasem formę korzeni powietrznych, które po zetknięciu się z glebą, ukorzeniają na stałe.

 

Światłolubny; mrozoodporny, dobrze wytrzymuje małe napowietrzenie ziemi, doskonale znosi zasolenie, nie przeszkadza mu susza. Źle rośnie na glebach piaszczystych i tam, gdzie występuje wysokie lustro wody. Odporny na choroby oraz szkodniki; stosunkowo wolno przyrasta grubość pnia, więc stosunkowo długo musi być palikowany. Nadaje się na bonsai, gdyż dobrze znosi cięcie.

 

Sadzonki miłorzębu można dostać niemal w każdym sklepie ogrodniczym. Najlepiej kupić rośliny doniczkowe, łatwiej przyswajają się w nowym miejscu i szybciej zaczynają wegetację. Uprawa nie jest trudna, ponieważ jest to bardzo wytrzymała roślina, więc nie potrzebuje jakiejś szczególnej troski.

 

Miłorząb dwuklapowy wyróżnia zmienne ulistnienie. Powierzchnia liści skórzasta, twarda i zielona i - analogicznie do iglaków - ich aparaty szparkowe są usytuowane na spodniej stronie liści. Późnym latem orazjesienią przebarwiają się na kolor jaskrawożółty, utrzymując na drzewie aż do samych mrozów.

 

Jego właściwości lecznicze były wykorzystywane już od 5 tys. lat. Źródłem aktywnych składników są liście. Wyciąg z miłorzębu dwuklapowego zawiera glikozydy flawonowe m.in. izoramnetynę, olejek kamforowy, kwercetynę oraz laktony terpenowe (ginkolidy a, b, c i bilobalid). Pierwsze medyczne zastosowanie gingko biloba miało miejsce w 1965 roku, kiedy to w Niemczech zarejestrowano i stworzono pierwsze miłorzębowe specyfiki.

 

Od tego czasu, miłorząb jest stosowany w leczeniu zaburzeń krążenia krwi w mózgu oraz zaburzeń krążenia obwodowego; ponadto poprawia zdolności umysłowe takie jak koncentracja i pamięć; zapobiega zwapnieniu naczyń, hamuje agregację płytek krwi, zwiększając jej przepływ.

 

W Polsce gatunek dosyć często spotykany w parkach i ogrodach jako drzewo ozdobne, oraz odporne na mrozy.

 

W Japonii jest ono jednym z popularnych drzew jesieni. Metropolia Tokio wybrała gingko jako swoje drzewo-symbol.

 

W centrum Hiroszimy znajduje się ogród o nazwie Shukkei-en, założony czterysta lat temu. Podczas amerykańskiego ataku nuklearnego w 1945 roku został on całkowicie zniszczony, albowiem epicentrum eksplozji było oddalone zaledwie o 1,2 km. Po wojnie odtworzony i udostępniony. W ogrodzie tym rośnie miłorząb, którego wiek szacuje się na ponad 200 lat. Tablica umieszczona przy nim informuje, że ten miłorząb jako jedyne drzewo [w ogrodzie] przetrwał burzę ogniową po bombardowaniu atomowym w dniu 6 sierpnia 1945 roku. Obwód pnia: około 4 m, wysokość: około 17 m. Jest przechylony przez podmuch wybuchu, dlatego sukcesywne przycinanie gałęzi zapobiega jego upadkowi.

 

Panuje też przekonanie, że miłorzęby sadzono przy świątyniach po to, aby je uchronić przed pożarami, bowiem w przypadku pojawienia się ognia to wówczas na płonące dachy miały z każdego liścia spadać krople wody. W 1923 r. po tragicznym trzęsieniu ziemi spłonęło prawie całe Tokio, niemniej ocalała stara świątynia Kwannon, osłonięta przez wielki miłorząb, a wraz z nią ludzie, którzy się w niej ukryli. W samym pożarze utraciło drzewo wprawdzie wszystkie liście, wszak przeżyło i na wiosnę znów się zazieleniło.

 

Białe jądro nasienia gingko jest w Chinach przysmakiem. Chińczycy wyrabiają z jego osnówek mydło; w Japonii są nasiona powszechnie spożywane (po tzw. obróbce cieplnej).

 

Miłorząb jako miłorząb nie jest dla mnie żadnym novum, gdyż 25 lat temu w magazynie „Echa Innej Medycyny” [dodatku do bardzo niegdyś popularnej popołudniówki „Echo Krakowa”] sporo się rozpisałam na temat wyżej zaprezentowanej rośliny, którą odkąd zobaczyłam po raz pierwszy, to ją bardzo, ale to bardzo polubiłam. Jedna z farmaceutyczno-zielarskich firm wytwarzających wówczas któryś z miłorzębowych specyfików nawet mi za tę – niezamierzoną zresztą reklamę – osobno podziękowała: „Druidce abie”, z wielkim uszanowaniem” :-)

Średnia ocena: 2.1  Głosów: 17

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (8)

  • Morus 2 tygodnie temu
    Bardzo ciekawy opis. Kupiłbym, ale trochę przeraża w pobliżu domu czterdziestometrowe drzewo. Sympatyczny tekst.
  • befana_di_campi 2 tygodnie temu
    A dożyjesz do tysiąca plus lat?
  • Morus 2 tygodnie temu
    Heh, a jaką on ma prędkość przyrostu?
  • befana_di_campi 2 tygodnie temu
    Morus Bardzo, bardzo wolną; żółwią wręcz :-)
  • Morus 2 tygodnie temu
    Aha, a ile musi mieć lat, żeby te liście nadawały się na te wyciągi, olejki różniste?
  • befana_di_campi 2 tygodnie temu
    Morus Najprawdopodobniej tyle, ile potrzeba :-) Nigdy nad tym się nie zastanawiałam ;)
    Bonsai sobie kup, wtedy wszystko sprawdzisz :-)
  • Marek Adam Grabowski 2 tygodnie temu
    Bardzo intersujący artykuł. Nie wiedziałem, że znasz się na dendrologii. Pozdrawiam 5
  • befana_di_campi 2 tygodnie temu
    A czemu mam się nie znać? Przeciem "druidkom" jezdym :-D

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania