Drzewa

Bo zawsze, gdy nadchodzi wieczór, wraz z nim nadchodzi pełny wyczekiwania, nadpobudliwy stan kontemplacji.

Myśli zaczynają się od spraw mikroskopijnych i ulotnych do tych sięgających gwiazd i wszechświata.

Ja i moje Alter ego w wiecznym zawieszeniu pełnym pytań i odpowiedzi bez odpowiedzi.

Wstałam a więc oddycham ale czy aby na pewno tu jestem.

Siedzę i zerkam na niebo czy może to niebo zerka na mnie.

Swoimi wyłupiastymi oczami od strony księżyca i drugim ukrytym kilometry pod studnią.

Jakby to było być astronautą, czy bała bym się tkwić z dala od ziemi czy powinnam bać się życia na ziemi.

Wdycham więc mocno powietrze aż do granic wydymajacych moje płuca. Przymykam oczy dziękując za to drzewu, które stoi za moimi plecami. Jak to jest cudownie stworzone, że dajemy sobie życie na wzajem.

Czy gdy ja umrę to Ty też ?

Nie wiem...

Wiem, że kiedy Ciebie braknie, mnie już nie będzie.

To wiem na pewno.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania