***
Drzewko - Dribble
Wszystko było prawie gotowe! Ugotowane, posprzątane i błyszczące. Siedziałam w kuchni i podziwiałam cudowny pejzaż. Biały kożuszek opatulił miasto, dając radość nie tylko dzieciom. Czas ubrać choinkę, pomyślałam. Skrzyknęłam rodzinkę i zamarliśmy. Nie ma choinki, nie ma świąt! Są łzy, rozlany barszcz i oklapnięte uszka.
Uratował nas stary, zielony sweter.
Komentarze (4)
wszystko idealnie, a jednak... Chyba czasem nie warto aż tak dążyć do perfekcji, różne rzeczy się dzieją, a tu przynajmniej się rozwiązało
Bohaterka niechcący miała farta wyrwać się spod jarzma perfekcjonizmu.
Dziękuję.
Iza Luis↔Jako, że czytelnik ma prawo do własnej interpretacji, przeto rozumem w ten sposób, że był to stary sweter, który został po kimś, którego już nie ma, a choinka zniknęła, by właśnie dzięki "sweterkowej choinkce" móc pięknie przystroić wspomnienie, o ukochanej osobie:)↔Pozdrawiam:)↔%
?????
Zapomnieć, by przypomnieć Zapomnianego. Wędrowiec sam upomniał się o swój talerz.
Dziękuję.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania