Poprzednie części: Drzewo złamane
Drzewo złamane
Drzewo złamane żelaznym gromem,
Toporem huku rozdarte dziwnie,
Wznosi ku górze nieme swe słowa -
Może to skarga, może modlitwa?
Konar urwany – łapą wybuchu
Przybrany sadzą ukrył się w pyle.
Nie przyjdzie wiosną kwiecistość nowa,
Aby wykarmić – barwne motyle.
Dwa kroki dalej gałąź potężna
Leży odłamkiem grzmotu odcięta.
Gdy werbel śmierci gasi oddechy,
Nie ma okrucha troski dla piękna.
Niebo spuchnięte gorzkim karminem
W jedną skończoność byty przemienia,
Mgła siwym kocem otula miękko
Równo – znaczenia i nie – znaczenia.
Komentarze (3)
Niestety doczytawszy "niebo spuchnięte gorzkim karminem" spuchłem.
przeszło ci?
ola22 Ilekroć na to trafiam wraca. Uważaj bo zabijesz jakiegoś czytelnika. (ja to jestem mało wrażliwy na takie przypadki ale są inni wrażliwcy to nie wiadomo :( )
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania