Drzwi Światów: Władca wymiarów (zapowiedź)

Rozdział I

 

Dziś wyjątkowo bardzo łupało mnie w głowie z rana. Spakowałam walizkę z myślą, że robię to na marne. Po wejściu do wielkiego, starego domu walnęłam się na kanapę, a walizkę rzuciłam obok. W końcu zaraz pewnie zadzwoni telefon. Przecież już nie raz się zdarzyło, że wmawiali mi, że wujek zaginął, a później się znajdywał w jakimś klubie pokerowym, w który siedział tydzień czy dwa. Ale czego można się spodziewać po nieokrzesanym, zdziwaczałym staruszku. I znowu powie, że potrzebowano go w magicznej krainie, że to prawda i nikt go nie rozumie. Oprócz mnie. No bo ja nigdy mu tego nie powiedziałam, przez co jestem według niego najbliższą rodziną. On zawsze jak go niema, to mówi cos o magii itd. A mnie ciągną tam i z powrotem, bo nie mam rodziców. Opiekuje się mną Jan, mój lokaj(moi rodzice nie należeli do biednych), który tak naprawdę ma na imię Stefcio, ale Jan lepiej pasuje. Usłyszałam kroki. –Pewnie to Jan- pomyślałam. Ale to nie był głos Jana, bo usłyszałam niski pomruk. Otworzyłam oczy. Przede mną stało coś wielkiego, zielonego, napakowanego, z tępym wyrazem twarzy i to coś… śmierdziało. Na sobie miało przepaskę ze skóry z zawieszoną bronią. Nie wyglądało to za dobrze. Wtedy wyciągnęło z kieszeni podartych spodni wymiętolone zdjęcie, z drugiej okulary z jednym wybitym szkłem i przez jedno, pozostałe szkiełko dość długo przypatrywał się fotografii. Co chwile też zerkał na mnie. Jak w końcu się na patrzył, porwał mnie pod pachę i podreptał gdzieś. Możecie mi uwierzyć na słowo- fiołkami to mu z pod pachy nie pachniało. Kręcił się po domu, zaglądał do kilku pokoi, aż w końcu przeszedł przez lustro. Znaleźliśmy się w białym korytarzu z wielkimi drzwiami. Nie zdążyłam ich policzyć, kiedy otworzył jedne i wszedł do ogrodu. Odwróciłam się. Za nami nie było żadnych drzwi. Powiem więcej- za nami był staw. Nie wiem, czy mi się tak zdawało, czy tak było, czy ten oszołamiający w dosłownym sensie zapach ,, perfum” mojego kolegi tak na mnie działał, ale zdawało mi się, że coraz szybciej szedł. Wszedł do białego domu, który wyglądał na bogaty. Był biały z złotymi zdobieniami, a do wnętrza wdzierała się czerwień i purpura. Wtedy znów olbrzym zaczął się kręcić po domu, jakby nigdy nigdzie nie mógł się odnaleźć. Przeszedł przez niezliczoną liczbę korytarzy i pokoi, aż w końcu jakiś półmetrowy knypek(było ich tu dość dużo) w garniaku go zaczepił i poprowadził do Sali na środku domu. Co za idiota! Przecież 10 razy przechodziliśmy obok tych drzwi! W środku na krześle siedział ktoś mi znajomy. Szczupła sylwetka, rozwichrzone, siwe włosy, długi brązowy płaszcz, monokl, zakręcane, siwe wąsy i fajka w ustach. Ale to nie był jednak mój wujek. Brakowało jednego, małego elementu tej dziwnej postaci. Chociaż zaraz, jest! Obok krzesła leżała stara, ozdobna laska, z którą był nierozłączny. Czyli to jednak mój wujek. Przyjrzał się chwilkę, po czym odezwał się miłym głosem:

- Zenek, mówiłem- delikatnie.

Zenek posłusznie opuścił mnie na ziemię, zabrał z wieszaka mały kapelusik i wyszedł.

-Zuzanno! – zwrócił się do mnie wujek. Mówiłam mu, żeby tak do mnie nie mówił, ale chyba do takich ludzi nie dociera- w końcu jesteś. Przepraszam się za Zenka. Potrafi przynieść Ci jedną, ciężką rzecz, ale przy trudniejszych zadaniach sobie nie radzi. Słuchaj, jesteś nam potrzebna. Sprawa jest ważna- zagrożone jest całe uniwersum!

-Czekaj, niech zgadnę.- przerwałam mu i zaczęłam poważnym tonem- Zły brat władcy wszystkiego postanowił się zemścić i odebrać mu to, co uważa za swoje. Niestety jego brat ma bardzo ważne sprawy i jest osłabiony z powodu intrygi brata. A więc zwykłe ludzkie dziecko, musi opanować sytuację i pokonać złego brata. Mówi o tym przepowiednia od prastarych. Tym dzieckiem jestem ja.

Wujek popatrzył się na starszego od siebie faceta z długą siwą brodą ubranego w białą ,,sukienkę”. Oboje się uśmiechnęli.

-Mniej więcej- powiedział wujek

- Ta, jasne! I ja mam w to uwierzyć!?

-Tak.

O Janie, czegoś ty mi dosypał do tej herbaty rano!

 

Jest to pierwszy rozdział z mojego opowiadania. Mam tego jeszcze trochę, ale stanęłam w miejscu. Nie wiem, czy będę wstawiała dalej, dlatego to tylko zapowiedź. Uznałam, że jeśli usłyszę komentarze nieznanych mi ludzi, to będę miała motywację do pisania dalej.

Średnia ocena: 3.5  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (3)

  • Prue 16.12.2014
    Powiem ci, ze w pewnych momentach mnie rozbawiło, przyjemnie się czyta. Ciekawie piszesz. Jeśli to zapowiedź to czekam w końcu na rozdział. Dam 4
  • Zovira 16.12.2014
    Dzięki, Prue:) Może wstawię jutro. I pewnie jeszcze przed wstawieniem trochę dopiszę.
  • T. Weasley 16.12.2014
    Fajne, ale brak mi emocji głównej bohaterki.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania