DUSZNOŚĆ, JEJ KONSEKWENCJE I KONIECZNOŚĆ ODDYCHANIA
jestem wyjątkowo niespokojny
zawieram się pomiędzy
białym sufitem i podłogą
a ściany tak skutecznie
ściskają i kruszą moje ego
okna zakurzone i suche
wpatrują się we mnie
na zewnątrz pieszczone
niekończącymi się strugami
łzawego monotonnego deszczu
drzwi chociaż uchylone
zdają się tym gestem
wcale już nie zapraszać
gęste światło tylko uchyla
mroku duszną tajemnicę
kolory ścian są osowiałe
dywany oddychają kurzem
krzesła i stół to tylko pozory
bo nie ma już tego pokoju
w ustalonych ścianami granicach
niech tylko rosną rośliny
szaleństwem młodych pędów
niech już więcej nie umierają
niech kwitną jak oszalałe
w doniczkach na parapecie
oddycham jakby nie miarowo
Komentarze (8)
Ładnie poprowadzileś ten wiersz.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania