DUSZNOŚĆ, JEJ KONSEKWENCJE I KONIECZNOŚĆ ODDYCHANIA

jestem wyjątkowo niespokojny

zawieram się pomiędzy

białym sufitem i podłogą

a ściany tak skutecznie

ściskają i kruszą moje ego

 

okna zakurzone i suche

wpatrują się we mnie

na zewnątrz pieszczone

niekończącymi się strugami

łzawego monotonnego deszczu

 

drzwi chociaż uchylone

zdają się tym gestem

wcale już nie zapraszać

gęste światło tylko uchyla

mroku duszną tajemnicę

 

kolory ścian są osowiałe

dywany oddychają kurzem

krzesła i stół to tylko pozory

bo nie ma już tego pokoju

w ustalonych ścianami granicach

 

niech tylko rosną rośliny

szaleństwem młodych pędów

niech już więcej nie umierają

niech kwitną jak oszalałe

w doniczkach na parapecie

 

oddycham jakby nie miarowo

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (8)

  • Roma 3 godz. temu
    Bardzo podoba mi się zakończenie, to powtarzane "niech".
    Ładnie poprowadzileś ten wiersz.
  • AlexHalley 3 godz. temu
    Dziękuję
  • NinjaC 3 godz. temu
    Duży niepokój po czytaniu. Potrafisz to robić po swojemu. Piona.
  • AlexHalley 3 godz. temu
    Dziękuję
  • piliery 2 godz. temu
    Wszystko ok ale ten stan, to jakiś nierozpoznany wymiar.
  • AlexHalley godzinę temu
    Nierozpoznany wymiar, to często po prostu 'codzienność', wtedy gdy jej nie dźwigam, czyli dość często. 😁
  • piliery godzinę temu
    Faktycznie, poeci często jadą na antydepresantach.
  • AlexHalley godzinę temu
    Myślę , że wielu ludzi generalnie jedzie na takich a nie innych antydepresantach. Niektórzy na farmakologii, inni na fitnessie, etc.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania