DUSZNOŚĆ, JEJ KONSEKWENCJE I KONIECZNOŚĆ ODDYCHANIA
jestem wyjątkowo niespokojny
zawieram się pomiędzy
białym sufitem i podłogą
a ściany tak skutecznie
ściskają i kruszą moje ego
okna zakurzone i suche
wpatrują się we mnie
na zewnątrz pieszczone
niekończącymi się strugami
łzawego monotonnego deszczu
drzwi chociaż uchylone
zdają się tym gestem
wcale już nie zapraszać
gęste światło tylko uchyla
mroku duszną tajemnicę
kolory ścian są osowiałe
dywany oddychają kurzem
krzesła i stół to tylko pozory
bo nie ma już tego pokoju
w ustalonych ścianami granicach
niech tylko rosną rośliny
szaleństwem młodych pędów
niech już więcej nie umierają
niech kwitną jak oszalałe
w doniczkach na parapecie
oddycham jakby nie miarowo
Komentarze (14)
Bardzo podoba mi się zakończenie, to powtarzane "niech".
Ładnie poprowadzileś ten wiersz.
Dziękuję
Duży niepokój po czytaniu. Potrafisz to robić po swojemu. Piona.
Dziękuję
Wszystko ok ale ten stan, to jakiś nierozpoznany wymiar.
Nierozpoznany wymiar, to często po prostu 'codzienność', wtedy gdy jej nie dźwigam, czyli dość często. 😁
Faktycznie, poeci często jadą na antydepresantach.
Myślę , że wielu ludzi generalnie jedzie na takich a nie innych antydepresantach. Niektórzy na farmakologii, inni na fitnessie, etc.
😥❤👍
Dziękuję
W sumie dobry tekst. Po pierwszym czytaniu nic mnie nie porwało ale teraz czytam spokojnie i zastanawiam się dlaczego tak zareagowałam. Już wiem. Wciąż pragnę więcej i dodatkowo czytam za dużo kolokwialnych romantycznych wierszy wierszyków itp. Ostatecznie fajne wibracje w twoim wierszu, chyba teraz poczułam że mogę wziąć oddech:)
Dziękuję
gęste światło tylko uchyla mroku duszną tajemnicę - dobre!
Dziękuję
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania