Dwa oblicza w jednym ciele

Żartujecie sobie ze mnie? Powiedzcie, że ona nie czeka na dzwonek, tylko po prostu tu stoi.

Nie kurwa, to nie stałaby tu. To logiczne.

Nie mogłem trafić lepiej, naprawdę.

Po chwili zadzwonił dzwonek, a jego głośny odgłos rozległ się po wszystkich korytarzach. Oparłem się o ścianę nieco dalej od drzwi do sali, ale z dobrą na nią widocznością. Chce się upewnić czy dziewczyna na pewno do niej wejdzie. Pod salę zaczęła zbierać się młodzież, chłopacy, dziewczyny, z którymi najprawdopodobniej będę chodzić do klasy.

Nauczyciel, który szedł w stronę sali 50, wyglądał na faceta w kwiecie wieku. Jego styl był naprawdę fikuśny. Mężczyzna miał ubraną koszulę w przeróżnych kolorach, zielone spodnie, a na nosie miał swoje okulary, które przypominały mi denka słoika. Wszystko totalnie ze sobą nie koordynowało. Jego rude kosmyki włosów były ulizane. Wyglądał dość komicznie. Nauczyciel otworzył salę, a ja tylko modliłem się w duchu, aby czarnowłosa nie przekroczyła jej progu.

Weszła.

Zajebiście.

Zresztą, czym się przejmuję? Będę mieć na nią wyjebane, jak na resztę klasy. Odkleiłem się od ściany i ruszyłem w stronę sali, aby wejść do niej, wraz z ostatnimi osobami.

Wszedłem do pomieszczenia i pierwsze co zrobiłem, to pokierowałem się na sam koniec, do ostatniej i wolnej ławki. Nie spojrzałem na klasę, ale czułem, jak każda para oczu mierzy mnie łapczywie i dosadnie. Zrzuciłem plecak z ramienia i zanim zdążyłem usiąść, usłyszałem zwrot nauczyciela w moją stronę.

- Jesteś nowa w klasie, tak? - Mężczyzna spojrzał na mnie. Zobaczyłam jak wszystkie osoby na sali skierowały wzrok w moją stronę, ale gdzieś w głębi spojrzeń czułem też ten jeden, który mnie wypalał do kości i wprawiał w zakłopotanie.

- Tak, jestem nowa- Potwierdziłam przypuszczenia mężczyzny.

- Przedstaw się. - Uśmiechnął się sympatycznie.

- Nazywam się Nadia Matusiak. - Przedstawiłam się. Choć nie byłam do tego pozytywnie nastawiona, zrobiłam, jak chciał nauczyciel. Gdy spojrzałam na klasę, od razu zobaczyłem kto i z jakimi emocjami się na mnie patrzy. Jedni zdegustowani mierzyli każdą część mojego ciała, a drudzy z widocznym przekąsem. Momentami mogłam dojrzeć maślane oczy zaspanych nastolatków, ale nieco mi to schlebiało. Mniejszość miała kompletnie wszystko w dupie. Za to ten jeden chłopak która jest po drugiej stronie sali, w przedostatniej ławce wyglądała na zaskoczoną. Mina Szymona była kamienna, ale widziałam na niej zaskoczenie, które mieszało się z jego wystającymi kościami policzkowymi.

- Mam nadzieję, że się odnajdziesz w nowym otoczeniu. To naprawdę fajna klasa. - Upewniał mężczyzna.

Tak, naprawdę fajna. Większość ma wyjebane.

Po prostu usiadłam do ławki i wyciągnęłam tubę, wraz z zeszytem do biologii. Znudzona oparłam łokieć na ławce, a głowę na dłoni. Patrzyłam, jak nauczyciel zapisuje temat na tablicy. Wyjęłam długopis i go przepisałam. Znów wróciłam do tej samej pozycji. Przymknęłam oczy, bo myślałam, że zaraz tu wykorkuję. On tak cholernie przynudza.

Zaczęłam słyszeć tylko przytłumione rozmowy nastolatków, na które i tak mężczyzna nie reagował, głupie pierdolenia nauczyciela o roślinach.

Czułam, jak przysypiam.

- Nadia! - Wyprostowałam się gwałtownie na krześle. Połowicznie już zasnęłam. Musiał mi przeszkodzić.

- Tak? - Odezwałam się, jak gdyby nigdy nic. Usłyszałam w tle rozbawienie klasy.

- U mnie na lekcji się uważa. - Powiedział ostrzegającym tonem.

Niech da mi już spokój. Wywróciłam oczami i wzięłam długopis do dłoni, żeby udawać, że coś piszę. Spojrzałam na tablicę, była cała zapisana. Kiedy on właściwie zdążył to zrobić?

Nawet nie zdążyłam napisać pierwszego zdania. Rozległ się sygnał dzwonka. Nic nie napisałam ale wcale się tym nie przejmowałam. Spakowałam się i zarzuciłam plecak na ramię. Wyszłam z sali wraz z pierwszymi osobami i stanęłam przy ścianie. Wyjęłam telefon i zerknęłam na plan w galerii. Sala 35, na tym samym piętrze.

Schowałam telefon i poszłam w stronę dużych okien. Skoro mam 10 minut, to nie będę stać jak kołek przy sali. Tym bardziej że na pewno będzie tam, ten debli. Nie przyznam się do tego, że z nim mieszkam, raczej on sam też tego nie chce. Ściągnęłam plecak i położyłam go na parapet, potem podskoczyłam i sama na nim usiadłam. Oparłam się plecami o szybę.

Cholernie chce mi się palić. Mam czasem takie dni, że nie palę wcale. A są też takie, kiedy palę codziennie. Nie wiem, czy można nazwać to uzależnieniem. Tylko w którym miejscu jest palarnia? Nie mam ochoty jej teraz szukać. To duża szkoła, a na dwór nie opłaca mi się wychodzić na 5 minut, żeby znowu zapierdalać na drugie piętro.

Oparłam się o szybę w oknie i obserwowałam przytłumiony korytarz. Co będę robić przez 6 lekcji? Najprawdopodobniej siedzieć i spać.

W tłumie ludzi dostrzegłem wyróżniający się, czarny ubiór chłopaka. Szymon kierował się w stronę okien, które były niedaleko mnie, wraz z jakimiś chłopakami.

Czemu musi chodzić tam, gdzie ja?

Czarnowłosy otworzył okno i rzucił paczkę czerwonych Marlboro na parapet. Wziął jednego papierosa i podpalił go. Pasował do niego zapach nikotyny i to nie tak, że go obserwuję, mam go kompletnie w dupie. Odwróciłam od nich wzrok, gdy brunet idącą w moją stronę przykuł moją uwagę. Nieznana mi chłopak zmierzała centralnie w moją stronę.

Chyba jest z tej klasy, do której doszłam, widziałam go w jednej z ławek.

- Hej Nadia.- Stanął przede mną z uśmiechem na twarzy.

- Znamy się? - Puściłam mu pytające spojrzenie.

- Nie znamy, ale możemy się poznać. - Wpatrywał się we mnie.

Raczej nie skorzystam.

- Masz fajkę? - Spytałam znikąd. Po prostu chce mi się palić.

- Nie spodziewałam się, że palisz. - Uniósł brwi z zaciekawieniem.

Masz fajkę? Nie? To spierdalaj.

- Od kiedy to takie dziwne, że dziewczyna pali? - Prychnęłam pod nosem.

- Nie, nie dziwne, po prostu większość pali poza szkołą, a nie bezpośrednio w niej, jak niektórzy. - Wywrócił oczami. Mówiąc niektórzy miała chyba na myśli Szymona.

- A ja bym palił w niej. - Uśmiechnęłam się ironicznie.

- Nie przeszkadzałoby mi to. - Chłopak złapał ze mną kontakt wzrokowy. Jego tęczówki były błękitne. Tak jak moje, trochę ciemniejsze.

- To masz, czy nie? - Dociekałam, patrząc w jej tęczówki.

- Nie mam, za to ty masz ładne oczy, wiesz? Nigdy takich nie widziałem. - Przyglądał mi się.

To miłe.

- Dziękuję bardzo. - Uśmiechnęłam się sympatycznie. - Mhm, czyli jestem wyjątkowa.

- Za prawdę się nie dziękuje. - Położył ręce między mną. - Jesteś i to nawet bardzo.

Dobra, niech już spada.

Przykleiłam plecy do szyby, tak żeby oddalić się od chłopaka.

- No widzisz, cieszy mnie to. - Odezwałam się beznamiętnie. - nie ma takiej drugiej.

- Oczywiście, że nie ma. - Przygląda mi się intensywnie. Bada każdy szczegół mojej twarzy. - Widocznie mi się poszczęściło. - Mruknął uwodzicielsko, przysuwając ręce bliżej moich ud, muska je swoimi kciukami.

Czy on nie widzi, że mówię "spierdalaj" innymi słowami?

- Problem w tym, że ja nie potrzebuję nikogo do szczęścia. - Opuściłam wzrok z jego oczu. Przełknęłam ciężej ślinę, odczuwając jego dotyk na swoich nogach, to nie było przyjemne. - Nie za szybko lecisz w jakieś konkrety? Poszczęścić to ci się zaraz kurwa, może. - Powiedziałam nerwowo.

Nie pozwolę na to, żeby dotykał mnie w jakimkolwiek stopniu.

Ten typ działa mi na nerwy.

- Spokojnie, przecież nic ci nie zrobię. - Puścił mi zirytowane spojrzenie. Poczułam, jak jego ręce wylądowały jeszcze bliżej, a jedna z nich praktycznie leżała na moim udzie.

Przysięgam, że zaraz walnę mu w przyrodzenie.

- Nie będę spokojna, podczas gdy jakiś losowy typek zaczyna mnie dotykać. - Zacisnęłam dłonie w pięści.

- Ale ja ci nic nie robię, tylko się podpieram. - Momentalnie uniosłam na niego zdenerwowany wzrok.

Bardzo śmieszne, a nawet jeśli, to nie jestem podpórką.

- To skończ, niewygodnie mi. - Warknęłam mu w twarz.

Jakbym gadała do słupa.

- Ale Nadia... - Brunet został ode mnie oderwany w błyskawicznym tempie. Zamurowało mnie.

Szymon złapał go za materiał bluzy, odwrócił go do siebie i oddalił ode mnie. Wyraz twarzy czarnowłosego był mocno podkurwiony. Brunet nie mógł nadążyć nad tym, co się właściwie stało.

Czy ja się przewidziałam?

- Znowu mam cię postawić do pionu? - Czarnowłosy odezwał się oschle w stronę chłopaka i z wyraźnym chłodem w głosie. Brunet patrzył się na niego kompletnie zdezorientowany.

Znowu?

- A ciebie tatuś nie uczył, że nie można wtrącać się w sprawy między innymi ludźmi? - Spojrzał z wyraźną złością na Szymona. Milczałam, ale zaraz muszę się odezwać, przecież nie odjęło mi mowy.

Może trochę, po prostu niewiele rozumiem.

- Nie uczył, sam się wychowałem. - Szymon puścił jego bluzę i odepchnął go bezczelnie.

Przecież ma ojca, o co chodzi?

- Nie widziałeś, że robiłem coś ważnego? - Zdenerwował się brunet.

- Jakoś nie zauważyłem. - Zabrzmiał kpiąco. Mój wzrok tylko latał to na Szymona, to na bruneta.

- Trzymaj się swoich spraw, Zieliński. - Warknął w stronę czarnowłosego. Na twarzy Szymona zobaczyłam jeszcze większy gniew, dlatego momentalnie zeskoczyłam z parapetu.

Jestem pewna, że jeśli nic nie powiem, zaraz coś się stanie. W jakimś stopniu będzie to moja wina.

Tylko czy Szymon zrobił to w mojej obronie?

Stanęłam między nimi. Odwróciłam się pewnie w stronę bruneta.

- Już możesz iść, podziękuję za twoje towarzystwo. - Uśmiechnęłam się sztucznie. - Matkę sobie tak zmacaj. - Warknęłam i wyminęłam chłopaka. Zarzuciłam plecak z parapetu na ramię.

Ten kretyn mnie wkurwił, ale po co Szymon w to ingerował?

Pokierowałam się od razu w stronę sali. Do mojego słuchu doszła wiązanka przekleństw z ust bruneta, który lada moment odszedł w głąb korytarza.

Przyśpieszyłam krok. Z daleka mogłam zobaczyć, że sala jest otwarta, a dzwonka dalej nie było, spóźniał się, ale do sali mogłam wejść, w środku były tylko pojedyncze osoby.

Pokierowałam się na sam koniec sali. Położyłam plecak na ławce i usiadłam na krześle. Głowa opadła mi na plecak.

Wczoraj wyzywa mnie od dziwek, nawet mnie nie znając, a dzisiaj stawia się za mną.

Co z tym chłopakiem jest nie tak?

Kurwa, on jest cholerną tajemnicą.

Mimo że przez wczoraj go nie trawię, chyba powinnam mu za to podziękować.

Aż się wzdrygnęłam, gdy usłyszałam dzwoniący i spóźniony dzwonek na lekcje. Zdjęłam plecak z ławki, a uczniowie zaczęli wchodzić do otwartej sali, a wraz z nimi ten frajer, który się do mnie przystawiał. Wyjęłam zeszyt od matematyki i tubę, bo nawet nie zamierzałam patrzeć w tamtą stronę.

Do sali wszedł Szymon. Czarnowłosy dalej trzymał się z tymi samymi chłopakami. Spojrzałam w jego stronę, jednak on nawet nie rozglądnął się po klasie, tylko pokierował się do czwartej ławki.

Najwyżej podziękuję mu na przerwie.

Nauczycielka rozpoczęła lekcję, czytając listę obecności. Myślę, że jestem już wpisana w dziennik.

- Joanna Brzozowska. - Przeczytała starsza kobieta z papierowego dziennika.

- Jestem! - Odezwała się jakaś brunetka z drugiej ławki.

I tak czytała, i czytała, poprawiając czasem swoje okulary na nosie.

- Nadia Matusiak. - I w końcu mnie wyczytała.

- Jestem! - Podniosłam minimalnie swój głos.

Jeśli dobrze liczyłam. Mój numerek to 12.

Oparłam się plecami o krzesło, czekając aż nauczycielka skończy czytać listę.

- Szymon Zieliński. - Wyczytała. Spojrzałam w stronę czarnowłosego, który powiadomił ją o swojej obecności.

Nagle rozległo się gwałtowne pukanie do drzwi, jak poparzona, weszła przez nie kruczoczarna dziewczyna.

- Przepraszam za spóźnienie. - Usłyszałam przyjemny, lekko piskliwy dla uszu głos dziewczyny. Słowa przerywała osobnymi oddechami, musiała biec, bo była nieźle zmachana.

- Nic się nie stało, wpiszę ci spóźnienie. - Oznajmiła jej nauczycielka. - Sara Nowicka? - Dziewczyna pokiwała głową na potwierdzenie.

Dziewczyna rozglądnęła się po klasie. Tylko w mojej ławce było jedno wolne krzesło. Szczerze? Wisi mi to, niech siada. Puściłam w jej stronę obojętne spojrzenie, odpowiadając na jej pytające. Po chwili ruszyła w moją stronę z sympatycznym uśmiechem. Brunetka usiadła obok mnie i od razu mnie zaskoczyła.

- Sara. - Wyciągnęła dłoń w moją stronę ze szczerym uśmiechem. Podałam jej rękę.

- Nadia. - Odwzajemniłam jej delikatnym uśmiechem.

- Już wcześniej słyszałam, że ma dojść do nas ktoś nowy. - Widziałam, jak wyciąga zeszyt i piórnik na swoją część ławki. - Jak się czujesz w tej klasie? - Spoglądnęła na mnie sympatycznie.

Ta dziewczyna wydaje się naprawdę sympatyczna. To pierwsza osoba z tej szkoły, która tak chętnie ze mną rozmawia.

- Na razie jestem w tej szkole dwie godziny, ciężko mi to ocenić. - Wzruszyłam ramionami, zerkając co jakiś czas na nauczycielką, która coś tłumaczyła.

- No tak, nie pomyślałam. - Zmieszała się lekko. - Nie przejmuj się nimi, ta klasa nie jest zbyt komunikatywna. - Widziała po mnie, że już raczej to zauważyłam.

- Zdążyłam zauważyć. - Spojrzałam w jej stronę. Włosy dziewczyny były do ramion, w barwie brązu, rysy twarzy były delikatne, a tęczówki brązowe. Jednym słowem, szczupła i ładna dziewczyna.

- Ale nie martw się. - Patrzyła się na mnie z żalem. - Nie każdy jest taki sam, Nadia. - Uśmiechnęła się do mnie. Rozejrzała się po klasie, a zaraz potem ja zrobiłam to samo.

- Jasne, że nie jest. - Odwzajemniłam jej uśmiech.

- Jak mam być szczera, to mogę ci powiedzieć tak.. - Rozmyślała, patrząc się na różne osoby w sali. Obserwowałam brunetkę. - Na samym przodzie, to dwie kujonki, a raczej wredne suki. - Aż prychnęłam.

Faktycznie, nawet na takie wyglądają.

- Gryzą? - Spytałam rozbawiona. Przestałam opierać się plecami o oparcie krzesła i zaczęłam przyglądać się ludziom w ławkach.

- I to jak. - Parsknęła.

Zaczyna mi się podobać ta dziewczyna.

- O, a w tej drugiej za nimi to szkolne przydupasy. - W drugiej ławce siedziało dwóch chłopaków, wyglądali na typowych kujonów, którzy podlizują się nauczycielom, to tylko potwierdzało słowa Sary.

- Każdy musi odgrywać jakąś rolę. - Powiedziałem przez cichszy śmiech, tak żeby nauczycielka nie zwróciła nam uwagi.

Mówiła i mówiła. Przedstawiła mi praktycznie każdą osobę z ławki, robiła to w zabawny sposób. Naprawdę śmieszyło mnie to, jak ich nazywała. Jednym słowem - jedna wielka zbieranina różnych ludzi.

- W czwartej jest Szymon z Maksem, to przyjaciele. - Zaczęła, gdy ja jeszcze śmiałam się z jej poprzednich zdań. - Jedni wiesz, z tej wyższej ligi. - Spojrzałam w stronę Szymona i siedzącego obok bruneta. - Z Maksem jeszcze można się zadawać, ale z Szymonem odradzam kontaktów. - Zabrzmiała nieco poważniej, a mój śmiech od razu umilkł.

Z Szymonem odradzam? O co jej z tym chodziło?

- Co masz na myśli? Dlaczego odradzasz? - Spoważniałam, wbiłam w nią wzrok, wyczekując odpowiedzi.

- To znaczy, odradzam. - Rozmyślała, tak jakby chciała ująć to inaczej w słowa. - Po prostu on jest taki.. inny. Cholernie przystojny. Większość lasek w szkole, chętnie by się za niego wzięła. - Spojrzała na mnie, a ja na nią. - Ale też ma na pieńku z wieloma osobami, chodzi mi o chłopaków. Jednym słowem słyszy się o nim same złe rzeczy. Jeśli jest bójka, on jest jednym z głównych, którzy biorą w niej udział. Nie zauważyłaś, jak ludzie schodzą mu z drogi? Nie chcą mieć z nim nic do czynienia. Różne rzeczy się też słyszy spoza szkoły. Sądzę, że on jest zaplątany w grubsze sprawy. - Spuściła ze mnie wzrok w zeszyt. - Wiesz jakie. - Ściszyła swój ton.

Jakby mnie wryło. Mieszkam z takim człowiekiem pod jednym dachem?

Kurwa.

- Jakie sprawy? - Dociekałam.

Może i mnie to nie obchodzi, ale chcę wiedzieć, z kim będę mieszkać. Od Sary wiele mogę się dowiedzieć.

- Sama nie wiem, ale też dużo plotek krąży po całej szkole, mieście też. Szymon nie jest znany tylko na szkole. Nie wiadomo, w co można wierzyć, a w co nie, ale wiele z tych rzeczy, które mówią pasują do Szymona. - Wytłumaczyła mi. - A wiesz, co śmieszy? Dziewczyny się do niego cisną, a wszyscy mówią, że jest to chłopak typu- rozkochaj, wykorzystaj, zostaw. - Spojrzała na mnie kpiąco. - I nie zdziwiłabym się, jeśli nie byłyby to plotki.

Widziałam od początku, że ten chłopak to inny wymiar, ale że jest właśnie taki?

Nie będę brać wszystkiego do siebie. Sama powiedziała, że niektóre rzeczy mogą być plotkami, ale po wczorajszym nie wiem, czy wiele z tego to plotki.

Średnia ocena: 4.5  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • red.moon 2 miesiące temu
    Tekst sam w sobie ma potencjał. Początek jest w formie męskiej! Więc jeśli główna bohaterka to dziewczyna to warto byłoby to zmienić. Parę literówek, przejrzyj tekst i popraw, będe czekać na kolejne części :) czworeczka

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania