Dwa oblicza wiersza z obcisłej poezji – tryptyk

W porze przekwitania okien

 

Dziewczynki poprzerastane jak mięso z promocji,

przestają bawić się w shopping nowalijką łonową,

i piszą wiersze spod każdej głębokości cienia,

doczepionej treski z Warkocza Bereniki,

nie biorąc nic oprócz metafor

z podrasowanej komputerowo literatury.

Półwolne od wypiski do wypiski,

surfują na odleżynach pierwszych łez.

 

Szarpak

 

W porze przekwitania okien,

poprzerastanego mięsa bez promocji

nie bierzemy mocniejszej używki,

od przypominającej dawki myśli.

Ściany surowego światła, do urobienia

przez miniaturkę z plagi myszy,

prowadzoną po ułomnościach kursyw

w paradoksy symetrii.

 

O niedopasowaniu do obcisłych poezji

 

Nie lubię niewypisanych kochanek na boczku,

motających po księżycu słowem wiązanym,

w oczekiwaniu na orgazm przestępny.

Chociaż życie nie jest takie trudne,

jak ugotowanie ślubnemu jajka na miękko,

pyrtoli się samo.

Co do uprawiania miłości w pionie

i młócenia padliny, warto dodać,

że sos sojowy ma duszę a kiełki, jak plemniki

powinny dożywać sędziwego wieku destylatu

ze świątecznie porąbaną w dzwonka ciszą.

Średnia ocena: 1.6  Głosów: 7

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania