Dwa światy

Rozdział II

Decyzja

Budziłem się sam kilka razy aby nie zaspać.Za każdym razem za wcześnie. Sporo za wcześnie. A gdy przyszła odpowiednia pora, gdy budzik dał znać by wstać i ruszyć zwątpiłem w siebie i cały ten pomysł. Negatywne myśli zaczęły atakować i powtarzały: - nie wygłupiaj się, - nie dojdziesz to za daleko, - właściwie nie masz żadnego konkretnego celu więc po co ci to? Lecz nie zamierzałem odpuścić. Kiedy nie dałem za wygraną i negatywne myśli wiedziały, że nie poradzą sobie same przebudziły największego przeciwnika do pokonania którego musiałem zdusić w samym zarodku. Mam na myśli oczywiście - lenia z którym borykam się od bardzo dawna i to zawsze on wygrywał w podobnych sytuacjach. No więc leń od razu przeszedł do ofensywy i skutecznie przywiązał mnie do ciepłej pościeli. Pomyślałem - wiesz co chyba masz rację, zostaję.

Minęło parę minut a ja ciągle z wątpliwościami. W pewnym momencie uderzyło we mnie coś jakby strzała amora tylko z innym działaniem. Znów zacząłem myśleć: co robić? Ruszać czy nie ruszać?

Ponownie minęło kilka minut... W końcu namyśliłem się. Idę! Zerwałem sznurki którymi obwiązał mnie do łóżka i stanowczo postawiłem na swoim. Wstałem i powiedziałem mu prosto w oczy: Nie! Dziś to ja decyduję i albo idziesz ze mną albo zostajesz tutaj ze swoją przyjaciółką - nudą w tej szarości dnia którą oboje stworzyliście. Dałem mu czas do namysłu. Chciałem go mieć w czasie marszu przy sobie. Dlaczego? Po co leń na wyprawie? Pytacie, odpowiadam. Może nadejść taki moment podczas zbyt długiego przebierania nogami gdy rozum nie jest w stanie przebić się przez silną wolę i pomimo próśb i prób stopy stawiają kolejny krok a nie powinny gdyż może się to źle skończyć dla całej reszty. (Włącznie z rozumem i silną wolą).Dla przykładu: udar słoneczny, odwodnienie itp. i wtedy świetnie spełnia swoją rolę leń. Wystarczy, że szepnie coś do ucha - może zrobimy przerwę co? I może uratować zdrowie bądź życie. Szukałem plecaka a on się namyślał. O jest tam w rogu. Chwyciłem za plecak i spakowałem dosłownie trzy rzeczy: portfel - na wypadek gdyby coś, notatnik z długopisem i termos z lodowatą wodą.

Okej jestem gotowy, zmotywowany i pewny siebie .A jeszcze jedno:

- Zostajesz czy idziesz?

- Idę idę ale nuda zabiera się z nami.

- Nie ma mowy, ona zostaje.

- W takim razie idziesz sam.

- Dobrze poradzę sobie. Do nie zobaczenia.

Poszedłem sam. Po przekroczeniu podwórka usłyszałem czyjeś kroki. Odwracam się. To był on. Uśmiechnąłem się i ruszyliśmy...

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania