Dwa Żywioły
Rozdział 1
Divon
Była zima wiatr wial z zachodu dość silny jak na tą część świata zwiastowalo to coś nie dobrego
padał snieg który pokryl puchowa kolderka rowniny lasu Revlon w srodku lasu pośród drzew pozbawionych lisci na polanie stała postać przypuszczalnie czlowiek jednak nie byl to człowiek jego twarz byla podłużna z trojkatna brodą z której rosły wlosy splecione w warkocz wlosy miały barwe ognia tak te na brodzie jak i na głowie włosy na głowie były długie aż do lopatek boki glowy byly wygolone do lysiny uszy miał normalne jak u człowieka natomiast w jego oczach widnial płomień nos miał krótki zgrabny Na jego dloniach pulsowaly żyły krew jakby się w nich gotowala ubrany był w skórzaną kamizelkę z sprzaczkami z przodu gdzie znajduja się mięśnie brzucha wyszyty złotą nicią byl symbol oka w trójkącie taki sam widnial na pelerynie którą miał na plecach z pod peleryny wystawala rękojeść miecza miecz ten był długi ale bardzo lekki rękojeść była wysadzana runami byl tomiecz magiczny który podczas zwarcia płoną żywym ogniem buty mial wysokie pod kolana z klamrami spodnie byly bardzo obcisłe koloru czarnego przepasane paskiem z koziej skóry postacta byla wyższa od przecietnegp czlowieka najniższy z tego gatunku miał dwa metry wzrostu był to bowiem Seudem czlowiek ognia miał na imię Divon Divon stapal po woli a tam gdzie potawil stopę snieg zniakal topil się Divon się spieszyl ponieważ szukal źródła życia z którego musi pobrac wodę dla swojego wodza który jest umierajacy jednak musial uważać ponieważ był na terytorium wroga las revlon bowiem nalezal d o rasy Inghi ludzi lodu który od tysiącleci walczyli z ludzmi ognia Divon jednak wiedział ze nie może zawieść swego wodza ponieważ nie dawno zostal mianowany dowudca korpusu bitewnego
dlatego zaglebial się w las z którego spogladaly drzewa pozbawione liści i księżyc w pełni Divon cieszył by się tym widokiem gdyby nie jego misja zawsze lubil spoglądać na ksiezyc kiedy był maly w nocy chodzili z ojcem nocąna szczyt wulkanu lezeli i ogladali księżyc i gwiazdy j
Enak teraz jego ojciec nie
zyl został zamordowany przez ludzi lodu podczas potyczki do ktorej doszlo 10 la temu nagle z zamyslenia wyrwal Divona szelest chrupniecie jakie wydaje snieg podczas stapniecie Divon zaczął się niepewnie rozglądać byl przerażony serce walilo mu jak młotem ale nikogo nie zauważył nagle kolejny szelest
- kto tam? wykrzyknal Divon i to byl błąd. zauwazyli go wartownicy Inghi Divon poczul rozczarowanie zawiódł poukładane w nim nadzieje został wytypowany do tej misji bo potrafił się najlepiej skradac ale zachowal sie jak amator zdradził się swoim krzykiem jednak nie toteraz bylo najważniejsze najważniejsze bylo teraz jego życie ponieważ trzech wartownikow już zaczęło do niego biec Inghi wygladali jak ludzie ale nie mieli uszu skórę mieli koloru jasno nieniskiego pokryta szronem biło o dnich zimno ubraani byli w stroje jakie nosili wszyscy inghi narzuty z coenkiej skory z otworem na głowę z boku powiązane rzemykamibuty mieli takie jak Divon mężczyźni na głowie nosili diademy z kolcami natomiast kobiety bez dlatego Divon zauważył że wśród zblizajacych się wartownikow jest jedna kobieta kobieta ta byla luczniczka bo zaraz po chwili gdy Divon się na nią przygladal swisnela mu kolo ucha strzala wystrzelona z jej łuku nie zwlekajac ani chwili dłużej Divon ridzyl biegiem przez las gdzie przywiazal swojego konia hemesa biegł ile sił w nogach slyszac kak strzały przecinają swistem powietrze jednak zadna nie dotarla celu w koncu dostał się do miejsca gdzie przywiazal Hemesa odwiazal go wskoczył na siodło
-wio!!!
wykrzykna i ruszyl galopem poza granice lasu.
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania