Dwie granice tęsknoty

W każdym odcieniu błękitu

niebo wyjęte z jego oczu

jak pierwszy dotyk toni wód

wyczekiwanie

 

Powracające snem we śnie

jej anielskie spojrzenia

lecz po drugiej stronie

tam nieczułość

 

Dziś nie widać już dwóch granic

zabrakło bezkresu błękitu

ich delikatnej czułości

cała tęsknota na nic

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (4)

  • piliery rok temu
    O tęskności nie słyszałem. Jeśli chcesz tworzyć neologizmy to twórz takie które znaczą coś nowego. Tęsknota w zupełności tu wystarczy. Ani "myśli łzawiące", ani "duch błękitnego spojrzenia" mający być "miarą bezsenności duszy drżącej" mnie nie przekonują - nie widzę w tym sensu. Pointa tak odleciała, ze właściwie jej nie ma.
  • Meren-re rok temu
    A ja słyszałam już dawno temu F. Karpiński "Do Justyny. Tęskność na wiosnę", więc nie stworzyłam neologizmu tylko zapożyczyłam;) co do reszty, dałeś mi do myślenia...
  • piliery rok temu
    Zapomniałem o tym wierszu. Faktycznie u Karpińskiego "tęskność" się pojawia ale już Doroszewski ponad siedemdziesiąt lat temu "tęskność" określał jako słowo "przestarzałe" czyli nie używane i nie oddające współcześnie stanu ducha. Moja "uchybka". :( Nie zmienia to faktu że w tytule brzmi nieczysto.
  • Meren-re rok temu
    piliery Pozmieniałam i myślę, że odnalazłam sens. Dziękuję za cenne uwagi.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania