Dwie granice tęsknoty
W każdym odcieniu błękitu
niebo wyjęte z jego oczu
jak pierwszy dotyk toni wód
wyczekiwanie
Powracające snem we śnie
jej anielskie spojrzenia
lecz po drugiej stronie
tam nieczułość
Dziś nie widać już dwóch granic
zabrakło bezkresu błękitu
ich delikatnej czułości
cała tęsknota na nic
Komentarze (4)
O tęskności nie słyszałem. Jeśli chcesz tworzyć neologizmy to twórz takie które znaczą coś nowego. Tęsknota w zupełności tu wystarczy. Ani "myśli łzawiące", ani "duch błękitnego spojrzenia" mający być "miarą bezsenności duszy drżącej" mnie nie przekonują - nie widzę w tym sensu. Pointa tak odleciała, ze właściwie jej nie ma.
A ja słyszałam już dawno temu F. Karpiński "Do Justyny. Tęskność na wiosnę", więc nie stworzyłam neologizmu tylko zapożyczyłam;) co do reszty, dałeś mi do myślenia...
Zapomniałem o tym wierszu. Faktycznie u Karpińskiego "tęskność" się pojawia ale już Doroszewski ponad siedemdziesiąt lat temu "tęskność" określał jako słowo "przestarzałe" czyli nie używane i nie oddające współcześnie stanu ducha. Moja "uchybka". :( Nie zmienia to faktu że w tytule brzmi nieczysto.
piliery Pozmieniałam i myślę, że odnalazłam sens. Dziękuję za cenne uwagi.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania