Dwie pary rękawiczek

Wstał zmęczony, rzucił okiem -

biały puch zza swych okien.

Wnet wyskoczył, powstał żwawo:

buty, kurtka - wciąż za mało.

 

Czapka, szalik i dwie pary,

w razie czego, dla swej…

Wybiegł, patrzy dookoła -

biało we mgle, pocie czoła.

 

Śmiechu, szczęścia i radości

w swej dziecięcej wrażliwości.

I już widzi tę osobę.

Poznał ją po garderobie.

 

Podszedł więc, pytając skory:

- Chcesz wytarzać tu anioły?

- Muszę iść, wybacz, nie.

- To choć chwilkę… jedną, dwie?

- Już mówiłam ci, że nie.

- Może bałwan? Iglo? Tak?

- Rękawiczek wciąż mi brak.

- Drugie wziąłem - proszę, masz.

- Schowaj, odłóż - goni czas.

 

Stanął w miejscu.

Spuścił wzrok.

Nie chciał wiele -

mały krok.

 

Wrócił więc powolnym ruchem,

chciał mieć śnieg tuż za uchem.

Zrzucił odzież.

Uśmiech też.

 

Czapkę, szalik i dwie pary -

w razie czego, dla swej… damy.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Marzena 7 godz. temu
    Czy jeszcze istnieją dżentelmeni 🙂

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania