dwie stacje w procesie bezdomność

I

niedługo

zaraz

będzie zmiana

nie postępuje

stanie się

jestem nieprzygotowany

zawsze

że wiem

nowe miejsce

nowe się opieranie

o nowy parapet

nowy zapach

w pościel

palto sweter włosy

inna cisza zasypiania

może tramwaj jakiś

rozciągnie zgrzyt

po zakręcie

jeśli będzie zakręt

nowa rzeźba terenu

przestrzeni sufitu

po którym przesunie się światło

będzie wdychał dym papierosów

żółknął i ukradkiem rodził pajęczyny

żebym miał co do zachwytu i co liczyć

cokolwiek poza oddaleniem

przyniesie to nowe miejsce

już tam gdzieś

za zakrętem

jeśli będzie zakręt

jeśli się wyrobię

 

II

chciałbym w lesie

delikatności mchu

szeleście września

właśnie teraz

po północy

obudzić się

zziębnięty

złożony jak scyzoryk

wykolając oczy

w niewidzialny krzyk

dudnienie baśni

przede mną

obok

bez ruchu

przeżywać utlenianie się

wsiąkanie minerałów w ziemię

Średnia ocena: 1.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania