Dwunasta godzina
W samo południe przyjechać ma do mnie dawno niewidziany znajomy. Postarałam się jak nigdy na te owdziedziny. Posprzątałam mieszkanie, upiekłam ciasto i nawet kupiłam czerwone wytrawne wino w markecie, a także słone paluszki. Pomyślałam, że może dwunasta w południe to nie pora na picie wina ale z drugiej strony, co przecież szkodzi. Polskim trendem w dobrym tonie flaszka na stole być musi. Wino dodaje wszak aniumuszu, rozluźnia pęta krępacji i ułatwia mowę.
Znajomy, którego nie widziałam 20 lat niegdyś zamieszkiwał w mojej miejscowosci ale wiedziony checią zakosztowania wielkomiejskiego splendoru wyprowadził się do stolicy. Prawdę powiedziawszy, nie znamy się zbyt dobrze, ba nawet śmiem twierdzić, że ów znajomy niezbyt dobrze mnie wspomina. Choć zaznaczam, że w zasadzie wcale się nie znamy.
A jak to się stało, że nagle ni stad ni zowąd przypomniał sobie o moim istnieniu ? Otóż w onirycznym odrętwieniu zobaczył moją twarz z czasów dzieciństwa – co było dla niego wielkim nieprawdopodobym zaskoczeniem - uznał, że to znak i postanowił się ze mną skontaktować. Wciąż aktywny mam numer stacjonarnego telefonu. Nie ukrywam, że moje zaskoczenie było równie wielkie jak jego. Niemniej jednak pomyślałam, że czemu nie, czemu się nie zobaczyć. Niewielu przyjmuję gości i odwiedziny kogoś z przeszłości paradoksalnie wprowadzą do mojego życia lekki powiew swieżości. Tak czy siak słowo się rzekło i oto czekam na typka.
Minęła dwunasta, potem kolejna godzina i kolejna. Z niecierpliwości zjadłam połowę ciasta, paluszki, wypiłam wino a gościa ni chu chu na horyzoncie. W końcu zrezygnowana poszłam do łóżka. Kiedy się obudziłam uświadomiłam sobie, że wszystko to było tylko snem. Majaki miałam ja i nikt inny.
Wstałam. Było już zaawansowane przedpołudnie. Otrzepałam się z okruchów. Zrobiłam sobie kawę. Głowa odrobinę bolała od wytrawnego wina z marketu za 20 złotych. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Spojrzałam na zegarek, wybiło samo południe. Serce podeszło mi do gardła. Otworzyłam drzwi a w drzwiach stał onirycznie przeze mnie wyczekiwany typek. Niewiele się zmienił, może nieco skurczył i wyłysiał.
Zycie bywa jednak pełne niespodzianek. Ole!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania