Dzięki :) no niestety, ale co zrobić... Koklusz (dzisiaj krztusiec) do tej pory jest dość ciężką chorobą, sam przez miesiąc praktycznie nie wychodziłem z łóżka przez to cholerstwo, a wtedy śmiertelność była większa – z jednej strony dieta stosunkowo marna w porównaniu z dzisiejszą, a z drugiej nie były znane medycynie takie leki jak dzisiaj.
Oczywiście, że to mało (chociaż odporność wtedy mieli wyższą), ale aspiryny jeszcze nie znali. Nawet penicylina to dopiero sam koniec XIX wieku. Nie bez powodu wysoka śmiertelność, ale na tamte czasy to robiła co mogła.
podejrzewam, że znali właściwości kory wierzby, która działa jak dzisiejsza aspiryna, czyli też zawiera kwas salicylowy. Owe właściwości odkryli starożytni Egipcjanie, w średniowieczu wywar stosowano przeciw gorączce i na bóle ?
Szpilka wyciąg z kory wierzbowej jak najbardziej był znany, tylko tam raczej skąpo z wierzbami, a korzystała z tego co miała pod ręką, dlatego wierzby nie użyłem. Swoją drogą to dalej można podciągnąć pod ziołowe napary, innych metod jak ziołolecznictwo i modlitwa w zasadzie wtedy nie było.
Aż się wzruszyłem, zwłaszcza przy tych modlitwach Grzegorza. Rozdział pierwsza klasa. Szkoda dziewczynki, oraz tego, że jednak przeczucie matki się sprawdziło. Zaskoczyłeś mnie trochę. Myślałem, że coś się stanie z którymś z braci, a tu umarła niewinna dziewczynka. Jak do tej pory najsmutniejsza część mym skromnym zdaniem.
Poruszył mnie ten obrazek, zwłaszcza postawa i reakcja Grzegorza. Matka nie zdążyła z ziółkami, pewnie okazałyby się nieskuteczne. Modlitwy podnoszą tragizm sytuacji.
„ją też przeraźliwy kaszel. Matka czuwała więc przy niej nieustannie. Wciąż poiła ją”
Ją-niej-ją – ubij zaimka
„jednak niewiele to dawało.
Wreszcie sen zmógł kobietę niewiele przed świtem, jednak „
2 x jednak
„się brat najmłodszego z Borzyszkowskich w kompanii kilku swoich ludzi.”
Przesadnie skomplikowany opis. Prościej by było nazwać go Grzegorzem od razu. W pobliży kręcił się Grzegorz – i już, wszystko jasne.
: Był on znany tylko jej.”
On- eliksir, schowek czy kredens? Wszystko pasuje
Smutny rozdział, ale też ciekawe rozwiązanie. Cisza przed burzą (bitwą), która bynajmniej nie jest ciszą. Tragedia się dzieje, modły nie skutkuję. Tylko dlaczego matka tak późno zabrała się za wyrób leku, nie mogła pomyśleć o nim wcześniej?
Dzięki za uwagi, później pomyślę co z tym zrobić :) z lekiem mnie szczerze mówiąc zagiąłeś, nie myślałem o tym. Wcześniejsza porcja musiała się skończyć, a że stan Oleńki, kiedy ją wprowadziłem wydawał się na tyle lepszy niż wcześniej, że już powinna dojść do siebie to Jadwiga nie przygotowywała więcej, żeby nie marnować składników. A jak się zaczęło dziać to zareagowała najszybciej jak mogła.
AtamanRozhovorny - czuwała i zareagowała po obudzeniu, dlatego mnie zdziwiło, że się nie przygotowała podczas czuwania. Na co liczyła? No, ale może pochłonęły ją myśli i modlitwy, nie pragmatyzm.
Komentarze (28)
Dzięki wieczorem przeczytam bo teraz w pracy jestem.
W porządku, czekam cierpliwie :)
Do dziś stosujemy tymianek i podbiał na kaszel. Bardzo ciekawe pisanie ??
Dzięki ?
No to mi się łezka w oku zakręciła. Świetny rozdział. Szkoda, że matki przeczucie musiało być jednak słuszne.
Dzięki :) no niestety, ale co zrobić... Koklusz (dzisiaj krztusiec) do tej pory jest dość ciężką chorobą, sam przez miesiąc praktycznie nie wychodziłem z łóżka przez to cholerstwo, a wtedy śmiertelność była większa – z jednej strony dieta stosunkowo marna w porównaniu z dzisiejszą, a z drugiej nie były znane medycynie takie leki jak dzisiaj.
AtamanRozhovorny no same ziółka jakoś nie brzmią przekonująco. Na tak poważny stan to zdecydowanie za mało.
Kocwiaczek no to jaką domową medycynę w niewielkiej wiosce na Rusi z początku XVII wieku proponujesz? ;)
Oczywiście, że to mało (chociaż odporność wtedy mieli wyższą), ale aspiryny jeszcze nie znali. Nawet penicylina to dopiero sam koniec XIX wieku. Nie bez powodu wysoka śmiertelność, ale na tamte czasy to robiła co mogła.
AtamanRozhovorny jak to matka. Nie dziwię się jej zupełnie.
Każdy rodzic przy zdrowych zmysłach by tak postąpił :)
AtamanRozhovorny,
podejrzewam, że znali właściwości kory wierzby, która działa jak dzisiejsza aspiryna, czyli też zawiera kwas salicylowy. Owe właściwości odkryli starożytni Egipcjanie, w średniowieczu wywar stosowano przeciw gorączce i na bóle ?
Szpilka wyciąg z kory wierzbowej jak najbardziej był znany, tylko tam raczej skąpo z wierzbami, a korzystała z tego co miała pod ręką, dlatego wierzby nie użyłem. Swoją drogą to dalej można podciągnąć pod ziołowe napary, innych metod jak ziołolecznictwo i modlitwa w zasadzie wtedy nie było.
AtamanRozhovorny, zgadzam się, zioła i modlitwa ?
Aż się wzruszyłem, zwłaszcza przy tych modlitwach Grzegorza. Rozdział pierwsza klasa. Szkoda dziewczynki, oraz tego, że jednak przeczucie matki się sprawdziło. Zaskoczyłeś mnie trochę. Myślałem, że coś się stanie z którymś z braci, a tu umarła niewinna dziewczynka. Jak do tej pory najsmutniejsza część mym skromnym zdaniem.
Dzięki. Zastanawiałem się, czy nie wrzucić tłumaczenia tych modlitw, ale chyba można się połapać mniej więcej, jak sądzisz?
AtamanRozhovorny znaczy ja nie mam z tym problemu, ale jeśli masz taką możliwość to możesz wrzucić tłumaczenie, a nuż się komuś przyda.
Shogun okej :)
AtamanRozhovorny ;)
Poruszył mnie ten obrazek, zwłaszcza postawa i reakcja Grzegorza. Matka nie zdążyła z ziółkami, pewnie okazałyby się nieskuteczne. Modlitwy podnoszą tragizm sytuacji.
Oo, nowa czytelniczka :D dzięki za komentarz :)
Przeczytałem, bardzo ciekawy rozdział, mimo że oczekiwanych przeze mnie militarnych obrazków w nim jeszcze mało.
Będą i militarne obrazki niebawem ;)
Już w następnym rozdziale się pojawią ;D
„ją też przeraźliwy kaszel. Matka czuwała więc przy niej nieustannie. Wciąż poiła ją”
Ją-niej-ją – ubij zaimka
„jednak niewiele to dawało.
Wreszcie sen zmógł kobietę niewiele przed świtem, jednak „
2 x jednak
„się brat najmłodszego z Borzyszkowskich w kompanii kilku swoich ludzi.”
Przesadnie skomplikowany opis. Prościej by było nazwać go Grzegorzem od razu. W pobliży kręcił się Grzegorz – i już, wszystko jasne.
: Był on znany tylko jej.”
On- eliksir, schowek czy kredens? Wszystko pasuje
Smutny rozdział, ale też ciekawe rozwiązanie. Cisza przed burzą (bitwą), która bynajmniej nie jest ciszą. Tragedia się dzieje, modły nie skutkuję. Tylko dlaczego matka tak późno zabrała się za wyrób leku, nie mogła pomyśleć o nim wcześniej?
Dzięki za uwagi, później pomyślę co z tym zrobić :) z lekiem mnie szczerze mówiąc zagiąłeś, nie myślałem o tym. Wcześniejsza porcja musiała się skończyć, a że stan Oleńki, kiedy ją wprowadziłem wydawał się na tyle lepszy niż wcześniej, że już powinna dojść do siebie to Jadwiga nie przygotowywała więcej, żeby nie marnować składników. A jak się zaczęło dziać to zareagowała najszybciej jak mogła.
AtamanRozhovorny - czuwała i zareagowała po obudzeniu, dlatego mnie zdziwiło, że się nie przygotowała podczas czuwania. Na co liczyła? No, ale może pochłonęły ją myśli i modlitwy, nie pragmatyzm.
No tak, to też. Dobra, pomyślę nad tym.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania