Dyed Splendour (Farbowany Splendor)
W szarości świata, fasady wyboru lśnią złudnie,
Społeczeństwo mierzy nas blaskiem pozornie.
Purpura na szatach, złoto na odłowniach błyszczy,
Lecz pod tym splendorem kryje się pustka zgnilizna
.
Myślisz, że dobrość z natury, że los ci to dał,
Że filtr na twarzy świata i mnie cały oszukasz ?
Że karmią cię wizją koloru wybarwionego
Że wartość to złoto, a dusza – na rzucona sprzedaż.
Patrzą z góry pytając ile masz i jak świecisz w tłumie
Nie pytają o serce ani u bolączkę co sztuczność zamaluje
Błyskotki nosimy, by ukryć swe szare płótno,
Ja noszę bo lubię dotykać błyskotki, o wygodę mi nie trudno
Gonimy za przepychem, co zmyje pierwszy deszcz.
Lecz prawdziwy splendor farbuje się jak spływa po ciele dreszcz
Jak purpura z tysiąca królestw, krwawych i w kościele.
Każde doświadczenie to barwa w twym dziele,
Cierpienie, tłumienie, radość, wybór – one czynią cię kształtem całym.
Nie czekaj na cud, nie kupuj pozłoty,
Zanurz się w kadzi życia, w korzeniach i prób.
Z szarości wydobądź kolor, wypracowany w pocie serce,
Bo forma tymczasowa przeminie, treść wiecznie przetrwa.
Splendor farbowany nie sztuką lecz strachem przed ominięciem,
Nie być fasada dla tłumu, lecz blaskiem z głębi swej mocy.
Nie być częścią lecz całością, wyborem a nie przypadkiem
Pracuj nad sobą, nawet i w burzy w i chłodzie grozy
Nie czekaj aż inni nadadzą ci barwy odmienne, bądź sztuką swojego żywota
Zmyj iluzje, obnaż prawdę – bądź sobą w pełni,
Wtedy świat ujrzy splendor, co wieczność przetrzyma.
Piękno rodzi się w trudzie, bez miary
Wymaga cierpliwości by wydobyć prawdę z pozornej szarości
Bo przeszłość przypomina nam płótno surowe i pędzel wspaniały
Nie rodzisz się z przepychem w duszy, musisz farbować się dobrze choć los czasem cię kruszy
Choć świat bywa marny a urok twój nierozerwalny…
Najpiękniejsze tkaniny przeszły swój proces witalny
Zostały zanurzone w trudach i czasowych próbach
Lepsze bogactwo rodzi się w świadomych procesach
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania