Dym
Mieszam kolory mchu,
odmierzam ciszę w kruchej równowadze.
Wilgoć poddaje się opuszkom —
palce pamiętają więcej niż ja.
Zwijam powoli w ciężar chwili,
językiem domykam jej krawędzie,
sklejam pocałunkiem.
By w końcu oddać się płomieniowi
Zefemeryzować
chłodnym, niebieskim dymem.
Komentarze (12)
Dawaj buziaka :)gratki ,naprawdę piekan Poezja
-piękna
Aeliora dziękuję bardzo, raczej spodziewałem się krytyki za rodzaj metafory.
Po pierwszym rzucie oka, myślałam że to erotyk. Po drugim, nadal tak myślę, ale obiektem miłości jest skręcik :). To doslowne czytanie najlepiej do mnie trafia, choć frazy są na tyle uniwersalne, że można jeszcze kilka interpretacji (bardziej ulotnych bezdymowo) stworzyć.
Zatrzymywało mnie "Zefemryzować". Lubię dostosowanie słów do własnych potrzeb, bardzo lubię. Tu jednak nie jestem do końca pewna intencji, ze względu na pewną niekonsekwencję sylabotwórczą. Bardzo możliwe również, że źle upatruję rdzenia tego słowa — mam nadzieję, że Autor wyjaśni.
W pierwszej chwili, to miejsce mi aż zalśniło, bo zwiedziona kolorami w tekście, przeczytałam "zafremyzować". Bardzo lubię Afremova i pięknie mi się zestawił z użytymi słowami (no może zieleń mchów nie bardzo pasowała :D).
Trochę się rozczarowałam, gdy zobaczyłam "e" zamiast "a". Kombinuję zatem z efemerydą/efemerycznym choć brakuje mi "e" po "m" w takiej opcji... choć znaczeniowo ładnie by się ten rdzeń wpisywał.
Pozostaję z lekką niepewnością w temacie.
A tekst mi się podoba.
Literówka, oczywiście efemeryda i brakuje e
I dziękuję
Absens
Ale i tak przez tę jedną chwilę, gdy widziałam "a", tekst mi się zafremizował. I to był piękny widok :)
:)
Ładnie 😉
Dzięki
3/5🤷
Ale daje 4😎
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania