Dyrektywa nr 4: Format C

Siedzę w pustej chacie w Poznaniu, zaciągam się fajką skręconą z gazety, bo bibułki wyszły, a system nie znosi próżni. Przede mną Asus, który „wisi” na tej nowoczesnej Jedenastce. Patrzę na ten ekran i widzę Detroit z Robocopa. Myślicie, że to tylko film? Gówno prawda. Żyjemy w świecie OCP. Te wielkie korporacje, te „LaFerrari na polach” pod miastem – dla nich jesteśmy tylko „unitami”, darmową siłą roboczą, którą można sformatować jednym wyrokiem albo odciąć od dzieciaków zakazem zbliżenia.

Zostałem mechanikiem i ogrodnikiem z wyboru, z buntu. Bo wolałem wywalać gnój w Niekursku, niż lizać tyłki prezesom w szklanych biurowcach. Miałem być inteligentem jak matka, ale gen punk-rocka i Vegety był silniejszy. Dziś ten bunt mnie ratuje.

Schylam się po coś, co spadło, i nagle… cud. Pod szafką, w kurzu sprzed dekady, leżą dwa pendrive’y. Moje cyfrowe pancerze. Moja kapsuła czasu z 2015 roku. Wtykam „gwizdek” i czuję się, jakbym odzyskał własną tożsamość. WinRAR 5.21, Everest Ultimate, kody do Skilla i Stranded Deep – survivalu, który Michał „zameldował” sobie na przyszłość, kiedy był jeszcze małym chłopakiem walczącym o życie w izolatce.

Wtedy, dwadzieścia lat temu, świat płonął, a ja siedziałem przy nim 14 godzin po operacji serca i czytałem mu bajki z laptopa. Dziś on jest „kawałem byka”, a ja znowu muszę stawiać system od zera. Swój własny system.

Klikam „Instaluj Windows 7”. Niech te wszystkie korporacyjne usługi, szpiegowanie i mulenie Jedenastki idą do piachu. Wracam do „prehistorii”, bo ona jako jedyna daje mi kontrolę. Mam swoje „haki”, mam swoje sterowniki do starego Della 7100 i mam swój spokój.

Relaksuję się, leci Flash. Barry Allen resetuje czas, a ja resetuję ten komputer. Pasek postępu idzie do przodu. Demony w pustej chacie? Niech czekają. Teraz mam instalację do dokończenia i film do obejrzenia.

Jestem rozbitkiem na wyspie, skręcam liny z trawy i fajki z gazety, ale znowu rządzę tą maszyną. Bo prawdziwy „Skill” to nie jest to, co masz na papierze z sądu. Prawdziwy „Skill” to umieć narodzić się na nowo, wyciągając z kurzu to, co inni spisali na straty.

Średnia ocena: 1.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania