Dziad i baba, frazowiec
Chciałbym, żeby bliscy należeli do spraw,
które ich nie przejmą.
Moja starość bez przyrastania bólu,
mniej zauważalna, łatwiejsza, nie stanie się modernistyczna.
Nie jestem domłacany w jazgocie stroboskopii.
Wysiany po staremu z płachty, podołka matki,
nie pijam kawy z kostkami bruku po rewitalizacji.
Rodzice zżęci nisko przy ziemi zapewniali poszycie
mojej wyjściowej strzechy z poplonem zadumy.
Schyleni porastają ścierniska,
wywiewane z pamięci, nieprzeoczone kłoski.
Komentarze (2)
Dla mnie świetny utwór. Pierwsza zwrotka idealnym otwarciem, a zakończenie takie jakim być powinno.
dzięki
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania