Dziadek znowu płakał
Wieczorem listopada, mama do mnie podbiegła,
Szeptem nad uchem rozsiała: dziadek znowu płakał
Podobno gdy kwiaty przebierał znowu się łzami zalał.
I dopiero gdy leżał nad padołem doczesności go spostrzegła.
Mama woła, on nie słyszy,
Milczy, w głowie porzekadło:
"Lepiej zapomnieć w słabości, czy pamiętać niczym samobójcze sznurowadło?"
On się już nie przyzna, lecz wie w ciszy,
Ten sentyment w końcu go zabije,
Żaden róż, żaden aniec, nie złagodzi tego
Kiedy wspolmożyciele nieznanej jedności strzegą.
Mnie serce tak kłuje, gdy on ciągle gnije,
Ze starego wieku już nie potrafiąc przejść przez codzienności sień.
Lecz co zrobić, gdy kiedy żyły młodości wypruwając,
W roku dwudziestym miłość i wierność zaprzysiężając,
Przeżyć ze sobą tkliwych lat pięćdziesiąt, co za dzień, co za dzień.
Niegdyś dziesięć wianków niweczyło każdy ludzki tren,
Dwójka dzieci, wspólny dom, lot na skrzydłach proletarii,
Wtedy życie było inne, ich wrogowie łatwopalni,
A teraz dziesięć metrów dzieli go i Władzię przez ten wieczny sen.
Komentarze (1)
Strata bliskiego po 50-ciu wspólnych latach jest trudna do przeżycia
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania