Dział 1 Początek zmian? Nowa droga.

***Rok 1939 początek II wojny Światowej***

*** Niemieckie więzienie godzina: 22:00 ***

-Na moim czole czarny jest wianek, trochę czerwony od krwi, która na mnie spływa, a ja w tym więzieniu czekam już tylko na konie, sciągną mnie do grobu, bo czas mój przyszedł już...

-Dość ponura ta pieśń, mówisz tak jakby twój los był już przypieczętowany - powiedziała strażniczka mówiąca tym samym językiem.

-Hah... tylko, że ja nie spiewałam o moim losie; mówię o tym co się z stanie z narodem, któremu teraz służysz.

-Czemu mówisz to z taką pewnością?

-Jestem po prostu zagubioną osobą nie w swoim miejscu ani czasie - powiedziała z uśmiechem na twarzy .

-W takim razie k...- przerwał jej dźwięk otwieranych drzwi, otworzył je mężczyzna, który wyglądał jak ktoś kto jest psem który warczy jak właściciela nie ma w pobliżu, brakowało mu tylko cieknacej śliny z ust.

-Jestem generałem tutejszych wojsk, przybyłem by zdobyć jakąś zabawkę dla naszego wodza.

-A co to sklep z zabawkami to więzienie więc lepiej pomyśl jak coś mówisz - powiedziała zirytowana strażniczka, po czym została szybko skarcona przez uderzenie w twarz.

-Czy tego uczyła cię mama kiedy byłeś mały czy też cię biła bez uprzedzenia - podnosząc się z ziemi powiedziała strażniczka.

-Widzę, że życie ci nie...- przerwało mu uderzenie miską o kraty była tam więziona dziewczyna, która była znudzona całą tą sytuacją.

-Co ty...- chciał ją uderzyć lecz gdy się jej przyjrzał zobaczył kobietę o niecodxiennej urodzie, miała około 160 centymetrów miała piękne brązowe włosy oraz ciemne niebieskie oczy, które łaczyły się z zielenią tworząc niezwykłe połączenie. Szybko opuścił rękę po czym uśmiechnął się drwiąco i powiedział - Chociaż mówilaś,że to nie sklep z zabawkami to spójrz na ta lalkę będzie świetna na prezent dla naszego wodza.

-Obrzydzona uśmiechem strażniczka spojrzała na więźnia i powiedziała-Chyba nieodpowiednio się przedstawiłam, nazywam się Wiktoria Grono jestem tutaj strażnikiem a ta kobieta jest nazwana "więźniem specjalnym" miałam ją przewieźć do wodza jutro więc lepiej abyś odpuścił sobie tą kobietę, ponieważ ona już jest jego własnością.

-haha- śmiech dobiegł z celi-hah... Ja czyjąś własnością - wtedy jej spojrzenie przybrało wygląd jak u zabójcy, który wyrusza na polowanie- Nie jestem żadną własnością, jestem gościem, który może zmienić waszą smutną przyszłość.

-Jak chcesz to zrobić dziewczynko- spytał generał mając zmieszany wyraz twarzy.

-Uwierz mi mam dar przekonywania- powiedziała z nonszalanckim uśmiechem.

-Zmieszany generał nie wiedząc co ma powiedzieć zacisnął zęby i wraz z trzasznięciem drzwiami zmiknął z więzienia.

-haha zaskoczyłaś mnie- powiedziała roześmiana do łez strażniczka- Nie spodziewałam się, że można kogoś tak łatwo zbyć.

-Lata praktyki- powiedziała z dostojnym uśmiechem dziewczyna

-Ach... Dziękuje że mi pomogłaś pozbyć się tego ignoranta, hmm spedziłam z tobą trochę czasu ale tak właściwie to nawet jak się nazywasz- powiedziała strażniczka

-Mam wiele imion, ale najczęściej mówią na mnie Lina Snow.

-Ale mówisz bardzo dobrze po polsku, jesteś zza granicy?

-Miejsce z którego pochodzenia a w którym teraz jestem jest bardzo odległe- mówiła to z bardzo przygnębionym spojrzeniem,

chociaż się uśmiechała można było poczuć chłód bijący od niej.

-Och... Rozumiem...chyba to był ciężki dla nas dzień czas się kłaść trzeba pamiętać, że jutro z rana wyjeżdzamy do stolicy.

-Tak masz racje...pora aby ruszyć aby zmienić wasze przeznaczenie-po czym położyła się - Dobranoc Strażniczko.

-Dobranoc Lina.

...

Średnia ocena: 4.5  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania