Dziecko bez miłości

  Na początku chciałam wam opowiedzieć cos o sobie o mamie dwójki urwisów, chciałam opisać to wszystko po to by mi w końcu, ulżyło o dziecku, które czuło się nie kochane, któremu ciężko było, samemu dać rade wiec wszystko zaczęło, się tak naprawdę tutaj w małej miejscowości Dębina mieszkałam, wraz z rodzicami i trojgiem rodzeństwa każde z nas było inne. Tylko ze ja  ciągle czułam samotnosc gdy byłam, mała tata ciągle pracował, mieszkaliśmy w 6 w jednym pokoju obok była, mała kuchnia i korytarzyk bez łazienki często dzieci nas przezywały wyśmiewali ze te same ubrania i te same rzeczy a nas po prostu nie było, stać  mama nie pracowała, tylko się  nami opiekowała, ale nigdy nie usiadła do lekcji ani nie przytulała, zbyt często  taty tez ciągle nie było, rano wyjeżdżał, a wieczorem wracał, a  mama. Musiała sobie jakoś radzić z nami wiec prawie codziennie chodziliśmy, do kościoła zawsze byłam, zła na to, ale teraz gdy mam 2 dzieci myślę ze to była jej chwila odpoczynku i odskocznia od nas wiele dzieci dobrze się uczyło, a ja zawsze w szkole byłam, rozkojarzona ledwo ledwo do klasy zdawałam, wstydziłam się tego i zawsze wiedziałam ze i tak dostane jedynkę nauczyciele nigdy nie pytali, dlaczego się nie uczę albo jestem, nienauczona nikogo to nie interesowało, zamiast pomóż 11-letniemu czy 12 dziecku jedna z pani potrafiła na lekcji historii powiedzieć do mnie, czy ty się myjesz ? Jesteś marginesem społecznym nieukiem leserem . A to tylko dlatego, że dostałam znów jedynkę żaden nauczyciel nigdy nie porozmawiał o tym ze mama nigdy nam nie pomogła ze samemu tez jest trudno wszystko zrobić szczerze w 6 klasie szkoły podstawowej miałam 13 lat zmarła mi mama załamałam się totalnie to żaden  nauczycieli nigdy z nami nie porozmawiał po pogrzebie jak wrodziłam do szkoły widziałam te wszystkie twarze z mojej klasy, które się śmiały, ze mnie jak mi współczują, a to najbardziej bolało, każdy fałszywie udawał, przyjaciela, a to było, żenujące i ciężkie przeżycie byłam, jeszcze dzieckiem, któremu ktoś z serca zabrał kogoś, zabrał mamę, która była jedynym najlepszym przyjacielem, która znała nas na wylot, która była 24 na dobę opowiem wam o niej była kobieta, która nie miała czasu ani pieniędzy na swoje potrzeby, która miała 4 dzieci pozostawiona sama sobie szczęśliwa była kiedy szliśmy, do szkoły tak zawsze mówiła, ciężko pracowała w domu, choć nigdy nie sprzątała, to robiła, wkoło dużo przewoziła, bloki toczka po 4 plus mnie i brata jak teraz o tym pomyśle to wiem, jak się dla nas poświęcała, ale zrozumiałam, to za późno w końcu jak trochę podrośliśmy, poszła do prac społeczny użytecznych, bo sama nie miała, szkoły a tam zamiatała, ulice sprzątała nasze prawie miasteczko a jak tylko nasi koledzy lub koleżanki ja widzieli, nie mieliśmy, życia ciągle z nas się śmiali,  przynajmniej w mojej klasie tak było, byliśmy biedniejsza rodzina, ale dzieci były okrutne  i nagle  najgorsze to  śmierć mamy co wstrząsało nami   wszystko było tak nagle w środę przyjechało pogotowie byliśmy z bratem na takich dodatkowych zajęciach w goku z różnych przedmiotów dla słabszych uczniów przyszliśmy do domu to było kolo 16 pogotowie przyjechało koło 17 bo mama przez cały dzień nie wychodziła z łóżka a  w nocy widziałam jak by szła pijana tak wyglądała, choć nie piła potoczyła, się na szafkę moja siostra nie poszła do szkoły i ciągle miała wyzuty ze to przez nią mama w ten dzień nie jadła już zbadaliśmy jej cukier miała 45 tak jakby śpiączka cukrzycowa przyjechała babcia .mama ja jeszcze poznala gdy pogotowie ja zabrało nic nie mówiła nie pamiętała jak się nazywa nawet jak zapytał ja lekarz w czwartek zadzwonił tata do szpitala to powiedziano ze  mama jedzie do innego szpitala na tomografie, ale zaś znów chcieli do innego do Lodzi i końcu sama nie wiem, czy była w tej łodzi tata z babcia byli w czwartek u mamy to pani obok z łóżka powiedziała ze mamy stan był ciągle taki sam a lekarzowi powiedziała, że ma 6 dzieci a nas było 6 w domu, czyli już była, nieświadoma a babcia chciała poprawić jej nogi w szpitalu, ale mówiła ze juz były niewładne  a w piątek miedzy 4 a 8 rano miała przyjechać ciocia siostra mamy bliźniaczką była jedyna siostra  babci i mój tata chciałby jego brat zawiózł ich do szpitala oni się szykowali gdy tata wszedł byłam na łóżku u dziadków, bo pojechałam, do nich na noc to już widziałam, w jego oczach co powie,  a powiedział, tylko to nie szykujcie się lekarz dzwonił, Monika nie żyje i wtedy wybuchli wszyscy płaczem a  miała tylko 37 lat załamał mi się świat czułam jak bym po prostu dostałą kopa. Byłam wściekła na boga, że zabrał mi mamę, która najbardziej kochalam bo z rodzeństwem nie koniecznie się lubiłam .zaś po tym było ciężko się otrząsnąć skończyłam gimnazjum i jako jedyna uciekłam mieszkać do dziadków tam nie o podal 7 km zaczęłam szkołę zawodową w kierunku gastronomi a wracając do rodzeństwa puki mama żyła było dobrze zaś sie wszystko pokićkało bracia zawsze zajęci grami wpuszczali tylko siostrę do pokoju a mnie już nie wiec czułam się odtrącana ciągle przeprowadziliśmy się do drugiego domku zrobionego z pomieszczeń gospodarczych tata dobudował salon kuchnie łazienkę my z siostra miałyśmy pokój po starym garażu a chłopacy nowo dobudowany one były blisko .tata kupił zmywarkę i  siostra gotowała, choć miała 15 lat ale wyjścia nie było tata pracować musial gdy tata zakupił ,zmywarkę każdy umiał się nią posługiwać oprócz mnie, bo siostra ciągle powtarzała ze popsuje i mam nie tykać a czemu taka była nie wiem do dzis. nie mogłam ruszać pralki pierwszego laptopa nic zawsze tak samo jesteś najgorsza popsujesz nie tykaj nigdy się nie ożenisz nikt cię nie zechce i ciągle byłam samotna nie miałam z kim porozmawiać wiec dla tego tez uciekłam by nie być przeszkoda dla rodzenstwa ktore zawsze traktowalo mnie inaczej od jednego z braci usłyszałam słowa ze nie potrzebnie się urodziłam to bolało okropnie i komu miałam powiedzieć byłam dzieckiem i ciężko było mi się pogodzić z brakiem matki cholernie mi jej brakowało zawsze pytałam czemu ja czemu .nigdy nie miałam odpowiedzi, ale moje życie obróciło się o 180 stopni jak poznałam Arka mojego męża a wtedy chłopaka zaczęliśmy się spotykać jak miałam 16 lat chodziłam do tej szkoły, która lubiłam dlatego ze nikt mnie nie znał byłam innym człowiekiem nikt mi nie współczuł traktowali mnie normalnie miałam znajomych i dobre oceny bo każdy mówił ze zawodówka a tam po prostu nie stresowałam się więcej czytałam więcej lekcje mnie interesowały spędziłam tam super 3 lata a wracając do mojego męża, z którym jest mi dobrze powiem to otwarcie pomimo wszystko wtedy w wieku 16 poznałam go zaufałam i zakochałam się w tym człowieku każde chwile razem spędzaliśmy on mi dał ten promyk słońca tylko w niego wierzyłam każdy powie ze szybko zaszłam w 1 ciaze ale zrobiła bym to jakby ktoś cofną czas nasza córka urodziła się w 2017 w styczniu urodzona siłami natury ale szybko bo z 15 minut ja miałam anemie po porodzie, ale to nic jest kochana, ale to druga fala po śmierci mamy gdy sie załamałam bo brakowało mi jej ona kochała dzieci tak bardzo chciałam mieć ja przy sobie ze strasznie oddaliłam się z mężem było to najgorsze pół roku po porodzie czułam się odtrącona, ponieważ moja mała po wyjściu ze szpitala co noc płakała mąż miał nocki zostawałam sama bezradna 17-latka, której było ciężko a on czepiał się o bałagan o nie zrobiony obiad o wszystko oddaliliśmy się tak ze nie widziałam już życia z nim a do tego mój dziadek u którego mieszkałam zmarł gdy moja mała miała 4 miesiące była z nim blisko kochałam go znów znienawidziłam boga za to, ale po pomocy psychologa udało mi się odbudować relacje z mężem wzięliśmy ślub cywilny we wrześniu i mała miała chrzest a w grudniu wyprowadziliśmy się do wynajętego mieszkania pomogło mi to bardzo babcia pomagała mi przy małej a ja skończyłam szkołę odbudowaliśmy wszystko po roku wzięliśmy ślub  kościelny i do tej pory jest świetnie mamy Jeszce synka, który dziś. Ma 3-latka z nim było ciężej, bo poród był cięższy owinięty był 2 razy pępowina na szyi a 3 na szelkach ale ciężko było bo bałam sie panicznie ze go stracę, bo 3 razy był nie  wyczuwalne tetno ale wszystko skończyło sie dobrze .były chwile załamania a teraz mam męża i 2 wspaniałych dzieci pogodziłam sie ze śmiercią mamy dopiero jak minęła rocznica jej śmierci a ja nie mogłam byc bo mój synek był w szpitalu chciała bym o tym wszystkim zapomnieć ale sie nie da ciągle ciężko jest mi z tym wszystkim dlatego napisałam to po to by ktoś to przeczytał by po prostu mi ulżyło . z góry przepraszam za ortografie i interpunkcje

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (3)

  • Pan Buczybór 2 miesiące temu
    Jezusie... Przeczytałem trochę, wcale nie aż taka banalna historia, może jest w niej jakiś potencjał, ale ta forma... Tragedia. Nie przepraszaj, tylko bierz się do pracy. Tu brakuje podstaw. Nie tyle pisania, co podstawowych zasad pisowni języka polskiego.
  • Marian 2 miesiące temu
    Przeczytałem kilka pierwszych linijek tekstu i zrezygnowałem.
    Tego się nie da czytać. Błąd na błędzie.
  • Clariosis miesiąc temu
    Dolores, nie wiem, czy jeszcze zaglądasz na tą stronę, ale przeczytałam Twój tekst.
    Niestety, nie jest to publikacja odpowiednia na ten portal. Rozumiem co Tobą kierowało, ale jednak to forum literackie, na którym tekst w tak złej kondycji interpunkcyjnej nie powinien się znaleźć.
    Mimo wszystko przeczytałam całość, dlatego Cię nie potępiam - mogę doradzić, żebyś spróbowała może wybrać się na psychoterapię z tym problemem, gdyż to co przeszłaś musiało na Tobie zostawić potężne piętno. Ale zobacz czego dokonałaś, znalazłaś miłość, urodziłaś dzieci, jestem pewna, że możesz osiągnąć jeszcze więcej. Dlatego polecam zasięgnięcie pomocy specjalisty - to żaden wstyd. Po tym co przeszłaś terapia mogłaby Ci pomóc uporać się ze starymi ranami i toksycznymi mechanizmami które zostały.
    Życzę Ci wszystkiego dobrego.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania