Dziedzictwo Wiślan
Poranek wstał chłodny i mglisty, gdy Dargomir wyszedł z chaty, spoglądając na rozciągającą się przed nim dolinę Wisły. Wczesna wiosna przynosiła ze sobą wilgoć i zapach budzącej się ziemi. Na wschodzie, tuż nad lasem, słońce rozlewało pomarańczowe światło, które powoli rozpraszało mleczną mgłę snującą się nad wodami rzeki.
Był synem knezia Wiślan, ale nie czuł się ponad innych. Owszem, od dziecka szkolono go na wojownika i uczono sztuki rządzenia, lecz wolał spędzać czas w lesie, polując lub słuchając opowieści starego Wszebora – plemiennego bajarza. Dziś jednak nie miał czasu na odpoczynek.
Gród budził się do życia – kobiety nosiły wodę w drewnianych wiadrach, dzieci biegały boso po ubitej ziemi, a kowal Druzbor już od świtu tłukł młotem w rozgrzany do czerwoności metal.
Zamyślił się, kiedy nagle usłyszał znajomy głos:
– Znów nie spałeś w nocy?
Odwrócił się i zobaczył Dobrosławę, córkę zielarki. Miała na sobie prostą lnianą suknię, a jej długie, ciemne włosy były splecione w warkocz. W rękach trzymała kosz pełen świeżo zebranych ziół.
– Widziałem coś we śnie – przyznał cicho.
– Znowu?
Pokiwał głową.
– Czarna chmura nadciągała znad gór. Ludzie krzyczeli, domy płonęły. Wśród ognia stała postać… Ktoś w czarnej zbroi, z oczami jak dwa rozżarzone węgle.
Dobrosława ścisnęła jego ramię.
– Może to tylko sen…
Ale oboje wiedzieli, że sny Dargomira rzadko były zwykłymi majakami.
---
Tego dnia w grodzie obchodzono święto ku czci Swaroga. Na centralnym placu ustawiono drewniany posąg boga, a wokół niego gromadzili się ludzie, by złożyć ofiary i prosić o opiekę.
Kapłanka Radomira, ubrana w białą szatę, podniosła ręce ku niebu. Jej długie, siwe włosy powiewały na wietrze, a oczy zdawały się błyszczeć w nienaturalny sposób.
– Bogowie patrzą na nas – mówiła donośnym głosem. – Ale ich spojrzenie jest niespokojne. Nadchodzi czas próby!
Ludzie wymienili zaniepokojone spojrzenia.
Stary Wszebor, jeden z najstarszych w grodzie, podszedł bliżej i rzekł:
– Jeśli bogowie ostrzegają, trzeba złożyć ofiarę.
Na dębowym ołtarzu złożono ofiarę z białego kozła, a kapłanka wpatrywała się w dym unoszący się nad płomieniami. W pewnym momencie ogień buchnął wysoko, a w gęstym dymie uformowała się postać wilka – symbol Welesa.
Dobrosława wstrzymała oddech.
– To zły znak…
---
Wieczorem do grodu dotarli zwiadowcy. Ich twarze były posępne, a ubrania pokryte kurzem i krwią.
– Nadciągają – powiedział jeden z nich. – Zza gór, od strony południa. Palą wsie, mordują ludzi, biorą w niewolę.
Dargomir zacisnął pięści.
Kneź podjął decyzję natychmiast:
– Przygotować się do walki.
Mężczyźni ostrzyli miecze i groty włóczni. Kobiety i dzieci przenosiły zapasy do podziemnych kryjówek.
Dobrosława postanowiła pomóc w inny sposób. Pod osłoną nocy poszła do lasu, by zebrać więcej ziół. Nie zauważyła jednak, że ktoś ją obserwuje…
---
Gdy Dobrosława kucała przy strumieniu, usłyszała trzask gałęzi. Serce podskoczyło jej do gardła. Odwróciła się powoli i zobaczyła coś, co sprawiło, że nogi ugięły się pod nią.
Stał tam mężczyzna – wysoki, z twarzą ukrytą pod kapturem. Jego oczy płonęły czerwonym blaskiem.
– Kim jesteś? – wyszeptała.
Nie odpowiedział od razu.
– Jestem cieniem tego, co nadchodzi – powiedział w końcu. – Ostrzegam cię, dziewczyno. Jutro krew splami tę ziemię.
Zniknął, jakby rozpłynął się w powietrzu.
---
Rankiem wojna przyszła do grodu.
Wróg uderzył z całą siłą. Wiślanie bronili się zaciekle, ale przewaga liczebna przeciwnika była ogromna.
Dargomir walczył jak lew. W jego oczach płonął ogień – gniew, ale i determinacja.
W pewnym momencie, gdy wydawało się, że gród upadnie, Radomira padła na kolana i zaczęła wznosić modły do Welesa.
I wtedy stało się coś, czego nikt się nie spodziewał.
Z lasu wybiegły wilki. Całe stado – dzikie, szalone, z oczami jak płonące węgle. Wdarły się w szeregi najeźdźców, siejąc zamęt i śmierć.
Wiślanie odzyskali siły. Kontratak był potężny. Wróg został rozgromiony.
---
Po bitwie gród odbudowano.
Dargomir został kneziem. Dobrosława – jego żoną i mądrą zielarką.
A legenda o wilkach, które przyszły na wezwanie bogów, przetrwała wśród Wiślan przez pokolenia.
Wisła nadal płynęła, niosąc wody historii…
Komentarze (2)
Dargomir - to wygląda jak literówka. Jest imię Dragomir, Drogomir, etc. więc może lepiej zmienić.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania