Dzieje w kamieniach zapisane...(refleksja)

Kamienie są jak księgi naszych dziejów...tylko pozornie otwarte - można je zmierzyć, zważyć, ustalić, kiedy przywlókł je z dalekiej Skandynawii wielki lodowiec...Inne toczyły się z pobliskich okolic zupełnie bez celu, jeszcze inne tak po prostu wykopano podczas budowy domów. Kiedy padają na miejsce swojego spoczynku z głuchym łoskotem, jeszcze przez chwilę drżą, a raczej przeszywa je dziwna wibracja, która wkrótce zamiera...

Później zapada martwa cisza, tylko co pewien czas słyszymy odgłosy rozmów, ludzkich kłótni, daleki rytm miasta, który dyskretnie płynie przez kamienne korytarze pamięci...

Ale kamienie milczą pozornie obojętne, wydają się słabe i bezbronne, aż wprawi je w ruch niszczycielska lub twórcza siła, a wtedy znów się toczą, wędrują bez celu po świecie....

Kiedyś wyrzucone z potężnych katapult kruszyły najgrubsze mury prastarych zamczysk...

Ktoś powiedział, że trzeba rozbić wielkie głazy i poddać je panowaniu człowieka....

Ale to złudzenie, nasze złudzenie fatalne...

A może nie wszystko stracone, może przyjdzie ktoś na głos świata otwarty i szyfr naszych dziejów odczyta z twardej księgi kamiennej?

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Moews

    To zaledwie notatka zapisana na wielkim głazie w jednym z warszawskich parków... Zapisałem te słowa na grzbiecie wielkiego kamienia, a ktoś z moich przyjaciół zrobił zdjęcie i zauważył w nim (tym głazie) kontury swojego psa z czasów "pięknego dzieciństwa". Usiedliśmy na ławeczce tuż obok i czytaliśmy dzieje świata z potężnej masy skalnej... A przy okazji wsłuchiwaliśmy się w dalekie odgłosy, które kamień jak muzykę starych mistrzów przechował w swojej rzekomo zimnej pamięci... Deszcze wczesnej jesieni zmyły słowa na grzbiecie kamienia zapisane, ale pieśni dziejów w nim przetrwały i co pewien czas powracają...

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania