“ Dziękuje, przepraszam, żegnaj ”
Pamiętam liść bladł na drzewie, a miłość trwała I trwała,
krótką notkę historii bezkresna pamięć owiała
Tam gdzie ból wewnętrzny dech zatamował,
siódmy kolor tęczy serce licował.
Była to tylko jedna barwa z siedmiu,
sześć pozostałych ukrytych w jej cieniu.
W lęk odziany, nad przepaścią stałem,
Ty ,podałaś mi rękę,dlaczego? Pytałem.
Ciągle milcząca duszę haftem ustrajałaś,
żywot Mój wszeteczny w dobro zmieniałaś.
Nie dałem Ci nic ,ni wianka z kwiatów,
Ty wróciłabys mi szczęście nawet z zaświatów.
Ile gorzkich słów z Mych ust padło,
czynów ciernistych ,i bólu zwierciadło
Nocy nieprzespanych I chwil przepłakanych,
tyle czasu I miłości z serca mi oddanych.
Teraz słowem przepraszam,chodź słowa to bzdura,
ciało twe martwe brzeg serca obrywa.
Nie stać mnie było,na odruch skruchy,
gdyż wstyd świat przysłonił, bezdennie głuchy .
Ostatnie z tych barw, kłują Twe wnętrze,
zabrały miód życia, życiodajne powietrze
Lat tyle co trzy dziesiątki bolesne I łzawe ,
a ja tylko przeszkodą,na ścieżce tej mgławej.
Komentarze (3)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania