Dzień dobry

DZIEŃ DOBRY

Cięższy niż ołów zad mój stuletni zbieram w potrzebie bycia kimś innym niż być kiedykolwiek mógłbym.

Wpełzam w światy oblane manierą i dogmatami,

dzięki szlachetności których coraz przymilniejszym wzrokiem spoglądam na kształty rzeczy pierwszych,

które w palcach moich stać się mogą mymi ostatnimi.

Czas juz…

Przekraczam granice gęstości dnia w nadziei,

że dzień ten będzie ów dniem prostującym wszystko co wykrzywione przez czas nieludzki dający mary jeno z których wyrwać się nie sposób.

Za los płacę kolejny wypatrując zmiany na którą nijak nie zasłużywszy,

domagam się jakbym jedyną iskrą w potrzebie rozbłysku był na świecie iskier bardziej zwęglonych niż moja własna.

Juz czas…

Spoglądam na liczb szeregi….nie mówią nic….

Zwalam swój zad nazad…

Dobranoc.

 

GRAHAMOZA

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania