'Dzień ojca'
Tato; mów
Nie krzycz.
Ja bardzo dobrze Cię słyszę.
Tato; odezwij się, błagam.
Nie tak jakbyś zabijał, a doceniał
Spokój i ciszę.
Przy zielonej ścianie siedzi chłopiec.
Cholernie zimna -ta ściana.
Dzieciak za chudy jest na swój wzrost
Przycsobie kuli kolana.
Tato, powiedz mi
Dlaczego nie jestem taki jak Ty
I... Czemu wcale nie chcę być Tobą.
Tato, nie patrz na mnie, jakbym był zły
Tylko dlatego, że chcę być sobą.
I płacze cicho, niewiadomo czemu.
Trzęsie się -jak z zimna.
Przez szczelinę okna smakuje tlenu-
Woń niedoli mu zbrzydła.
Tato; obiecaj mi
Że z Twoich ust nie wypłynie nic,
Co mnie zaboli.
Tato; przestań ze mnie drwić,
Bo kiedyś moje ja Ci na to nie pozwoli.
Czasami przygryzane siną wargę
Czasami sączy się z niej krew. Na koszulkę kąpie kropel parę
A wraz z nimi słychać jęk.
Tato, uśmiechnij się
Do mnie, jakbyśmy byli z jednej krwi.
Jakby łączyło nas coś więcej.
Tato; powiedz mi czasem
Że kochasz mnie całym sercem.
A gdy przeszedł strach
I zniknęły łzy...
Kiedy prysł żałości czar
Zaczęły się szczęśliwe sny
Komentarze (7)
"Przycsobie kuli kolana" ~ Przy sobie kuli kolana
"Czasami przygryzane siną wargę
Czasami sączy się z niej krew. Na koszulkę kąpie kropel parę A wraz z nimi słychać jęk." ~ Czasami przygryzam? ; Na koszulkę kapie.
Osobiście zamiast średników dałbym wykrzykniki, wtedy to wszystko byłoby takie z przytupem. Jeszcze tam po drodze chyba gdzieś interpunkcja była nie tak, ale ciężko tak na telefonie wszystko wyłapać.
Jakbym miał oceniać dałbym mocne 4.
Dziękuję :)
Faktycznie wykrzykniki dałyby w pysk, jak dla mnie bardzo fajny :) widziałam tego chłopca, byłam lekko przestraszona czytając ten wiersz :) 4 plus
Nie miej mi za złe tego co wstawiłem. Ja po prostu widzę to mniej więcej tak:
Tato! Mów, nie krzycz.
Ja bardzo dobrze Cię słyszę.
Tato! Odezwij się, błagam!
Nie tak jakbyś zabijał,
a doceniał spokój i ciszę.
Przy zielonej ścianie siedzi chłopiec.
Cholernie zimna – ta ściana.
Dzieciak za chudy jest na swój wzrost.
Przy sobie kuli kolana.
Tato! Powiedz mi!
Dlaczego nie jestem taki jak Ty.
I czemu wcale nie chcę być Tobą.
Tato! Nie patrz na mnie, jakbym był zły.
Tylko dlatego, że chcę być sobą.
Płaczę cicho, nie wiadomo czemu.
Trzęsie się – jak z zimna.
Przez szczelinę okna smakuje tlenu,
woń niedoli mu zbrzydła.
Tato! Uśmiechnij się do mnie!
Jakbyśmy byli z jednej krwi,
jakby łączyło nas coś więcej.
Tato! Powiedz mi czasem,
że kochasz mnie całym sercem.
A gdy przyjdzie strach,
znikną też łzy...
Pryśnie żałości czar.
Zaczną się szczęśliwsze dni.
Oczywiście nie mam Ci nic za złe. Pomyślę nad tym, co napisałeś, i najpewniej zmienię ten wiersz
Chciałam pokusić się o wypisanie drobnych błędów, ale cóż zrobili to już moi poprzednicy. Pozostaje mi tylko dodanie kilku słów pochwalnych. Ładne to było, i gładko się czytało.
Obraz tego chłopca miałam cały czas przed oczami, czytając ten wiersz. Umiejętnie przekazane. 5
Dziękuję :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania