Dzień powszedni

szarawe ulice wśród zgiełku miasta,

krople deszczu stukają o brudny asfalt,

szarawe chmury wiszą nad nami,

mijamy się, warszawskimi ulicami.

 

mąż kona na raka w szpitalu,

córka dała chłopcom paru,

rachunki do opłacenia,

sterta kwitów do rozliczenia.

ach jakie to piękne,

 

każdy ma swoje bambetle,

a zarazem przeraźliwe,

że na świecie problemów tyle.

Średnia ocena: 1.7  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania