Dzień powszedni
szarawe ulice wśród zgiełku miasta,
krople deszczu stukają o brudny asfalt,
szarawe chmury wiszą nad nami,
mijamy się, warszawskimi ulicami.
mąż kona na raka w szpitalu,
córka dała chłopcom paru,
rachunki do opłacenia,
sterta kwitów do rozliczenia.
ach jakie to piękne,
każdy ma swoje bambetle,
a zarazem przeraźliwe,
że na świecie problemów tyle.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania