dzień, w którym moje odbicie poszło do pracy
rano
stanąłem przed lustrem
jak zwykle
a ono
jak niezwykle
było puste
tylko szczoteczka
kubek
i ja
bez siebie
najpierw pomyślałem
że to awaria
odbicia
zdarza się
każdemu
potem znalazłem
karteczkę
przyklejoną do ramy
„wyszedłem
muszę trochę popracować
wrócę wieczorem”
podpis:
ja
albo ono
cały dzień
chodziłem
bez odbicia
ludzie patrzyli
dziwnie
zwłaszcza fryzjer
– czegoś panu brakuje
powiedział
ale nie umiał wskazać
czego
około południa
spotkałem kałużę
zajrzałem
nic
tylko chmura
i przechodzący gołąb
który wyglądał
na bardzo odbitego
wieczorem
wróciłem do domu
a tam
odbicie siedzi
w lustrze
zmęczone
rozciąga się
i wzdycha
– ciężki dzień?
pytam
– nie pytaj
mówi
– przez osiem godzin
odbijałem księżyc
w różnych wodach
stawach
rzekach
jednej zupie pomidorowej
i dwóch oczach kota
usiadłem
na brzegu wanny
ono
po drugiej stronie szkła
też
przez chwilę
milczeliśmy
tak samo
aż nagle
odbicie spojrzało
na mnie
i powiedziało
– wiesz
czasem mam wrażenie
że to ja
cię odbijam
a nie ty mnie
potem zgasiło światło
i zostało tylko
czarne lustro
pełne ludzi
których nie było
i odbić
które właśnie
wracały do domu
Komentarze (3)
Czytasz Pratchetta?
Zdarza mi się, tak samo jak kilku innych pisarzy science-fiction. 😉
theodoros tak myślałem.
Pozdrawiam
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania