Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!
Dzień zakochanych
Chmury zasłoniły większość nieba, ale na dworze i tak nie było tak ponuro jak na tę porę roku. Zbliżała się wiosna i padające gdzieniegdzie promyki słońca dawały nadzieję na lepsze jutro na szarym, postpeerelowskim blokowisku. Chociaż na dworze sytuacja przedstawiała się dość optymistycznie to w klatce numer 13 na ulicy Skautów Opolskich dym papierosowy na klatce schodowej skutecznie zabijał światło, zarówno te sztuczne, jak i te pochodzące z dworu.
Mężczyźni na klatce schodowej palili papierosy jednego za drugim i obgadywali głównie sprawy sercowe, bo właśnie z powodu niespełnionej miłości jednego z nich spotkali się na melanżu, chociaż pewnie i tak by się spotkali i bez tego tematu.
- Nie ma to jak dojebać sobie szluga w płuco - powiedział Tomek.
- Szczególnie na klatce - odparł Kura. - Co jest z tym młodym, którego tu sprowadziłeś. On ma jakiś problem z typiarą?
- Ma i to po chuju. Zabujał się w typce, ale kurwa trzyma to w sobie. Obczaja typkę, ale jej prawie nie zna. Napierdala pod nosem do siebie, bo wydaje mu się, że z nią rozmawia. Kura, powiem ci kurwa, że on ma nawet lepszy trip niż ja po grzybach ostatnio. Chuj, myślałem, że on wziął ćpaka, ale nie. Jemu chyba naprawdę odpierdoliło na sam widok tej dziewczyny. Usiłuję go pociągnąć za język od kurwa godziny i dalej wstydzi się powiedzieć jej imienia. Chociaż chyba wszyscy kumaci wiedzą o kogo chodzi.
- Może niech opisze jej wygląd. A upierdolić alko się go nie da?
- No właśnie to jest problem z tymi kurwa prawiczkami jebanymi, którzy nawet piwa się nie napiją, trzepią kapucyna i na widok dupy im odpierdala. To jest jakaś farbowana blondyna, z czarnymi włosami, spiętymi w koński ogon, szczupła, nie wysoka, nie niska.
- Chyba wiem, o którą chodzi. Ona ma chyba faceta. To jest ciężki temat z takimi dziewczynami. To jest taki typ baby, która zawsze musi mieć faceta, a jak nie ma to grzebie brudnymi paluchami w cipie i drze ryja jak się wkurwi. Chuj jej w dupę. Chuj wszystkim w dupę - powiedział Kura, po czym dwójka mężczyzn wbiła się do mieszkania, gdzie czekała reszta ekipy.
W mieszkaniu na Tomka i Kurę czekała zgraja młodych mężczyzn otumanionych alkoholem i marihuaną. Wsród nich był chłopak, który rzadko się odzywał i nic nie pił i nie palił. Platonicznie zakochany w koleżance, której prawie nie znał, ale o niej codziennie śnił. Godzinami potrafił wpatrywać się w jej zdjęcia. W wolnych chwilach ją rysował, pisał o niej wiersze, a w nocy płakał do poduszki i wyobrażał sobie, że z nią rozmawia. Po pracy przesiadywał pod jej blokiem i pod jej pracą, żeby tylko ją zobaczyć i ją usłyszeć. Wmawiał sobie, że u tak pięknej dziewczyny nie będzie miał żadnych szans, więc nie próbował nawet nawiązać dłuższej rozmowy.
Tomek i Kura postanowili jednak mu trochę pomóc, ale napotykali dziwny opór. Młody drżał jak miał wypowiedzieć jej imię. Bał się, że ta informacja się rozniesie. Widział swoją ukochaną z innym chłopakiem. Jeżeli ktoś by się dowiedział, że ją kocha mógłby nie przeżyć takiego upokorzenia, choć jednocześnie bardzo chciał ją poznać jako człowieka.
Tomek przysiadł się do młodego. Wyciągnął z kieszeni biały proszek, który położył na stole i zaczął w niego stukać kartą kredytową, po czym zagaił:
- Najlepszy towar w tym mieście seksu i biznesu. Polski speed. Kurwa. A powiesz mi proszę jak ta dziewczyna wygląda? Bo jak nie wiesz jak się nazywa to może opiszesz mi ją. Chyba dobry byłeś z polskiego.
Tomek ułożył sobie białą kreską, którą błyskawicznie wciągnął prawą dziurka od nosa.
Młody tymczasem zaczął.
- Ona jest bardzo piękna. Ma szczupłą sylwetkę. Ma średniej długości, brązowe włosy z grzywką, lekko opadające na czoło. Ma delikatną twarz, o lekko owalnym kształcie. Ma jasną cerę i subtelne rysy. Oczy niebieskie, średniej wielkości. Ma usta średniej pełności i prosty nos. Jej wyraz twarzy jest często stonowany i lekko melancholijny.
-Jak się ubiera?
- Ostatnio miała ciemną bluzkę zapinaną na zamek i czarne spodnie. Wiem, że lubi miłosną poezję. Widziałem ją ostatnio z tomikiem poezji Rupi Kaur.
Tomek słysząc to ostatnie aż zachłysnął się piwem.
- Że co? Co to ma być. Sam piszę książkę i dużo czytam. Nie będę się wypowiadał na temat tej poezji, ale mam przed sobą zajebistą książkę. Posłuchaj tego. Po czym Tomek zaczął czytać: „Zeszłej nocy Borys odkrył, że jest zawszony. Musiałem wygolić mu włosy pod pachami, ale nawet i wtedy swędzenie nie ustało. Skąd wzięły się wszy w tak pięknym domu? Nieważne. Być może Borys i ja nigdy nie zbliżylibyśmy się tak bardzo, gdyby nie te wszy”.
Tomek czytał dalej: „Taniu, ciskam błyskawice w twoje wnętrzności, rozżarzam twe jajniki. Sylwester robi się trochę zazdrosny, co? Coś tam czuje, nie? Czuje ślad mojego wielkiego kutasa. Poszerzyłem nieco brzegi, wyprasowałem zmarszczki. Po mnie możesz oddawać się ogierom, bykom, baranom, łabędziom, bernardynom. – Możesz sobie wsadzać w odbytnicę żaby, jaszczurki, nietoperze. Możesz wysrywać ar-peggia, jeśli zechcesz, albo stroić cytrę na swoim podbrzuszu. Rżnę cię, Taniu, tak, abyś czuła się zerżnięta. A jeśli obawiasz się publicznego rżnięcia, zerżnę cię prywatnie. Wyrwę kilka włosków z twojej cipy i przykleję je na brodzie Borysa. Wgryzę się w twoją łechtaczkę, wypluwając dwie jednofrankówki… ".
- No i co młody. To jest literatura, a nie jakieś wysrywy brudasów. Chociaż sorry. Cofam to. Skoro twoja ukochana to czyta, to cofam to, ale poglądy mam jasne – wypowiedział się Tomek.
- Idę srać – powiedział Kura, czym wywołał powszechne zgorszenie.
- Kura! Kurwa! Co ty robisz? - powiedział Tomek. - Chyba nie masz zamiaru srać po speedzie i psuć nam imprezy. Po fecie gówno jebie jak sam skurwysyn. Nie idź do kibla. Tylko nie idź do kibla! Idź się wysrać na klatkę albo na dwór.
- No chyba Cię pojebało - odparł Kura. - To mój dom i nie będę srał na klatce. Ciśnie mnie.
- Kura. Ale wiesz. Trzeba będzie włączyć wiatrak po Twoim sraniu. Wiesz jak wali po fecie. Albo nie. Kura, zapal papierosa w sraczu,a ty młody gadaj to imię, bo cię zaraz wpierdolę do kury do kibla! - zakomenderował Tomek.
Faceci rechotali, a Stary Kura wściekał się, bo nie potrafił przejść misji w nowym Resident Evil. Po chwili Stary Kura rzucił padem o telewizor wściekły na wszystko, po czym podszedł do stolika, wyciągnął biały proszek, zrobił krechę i ją wciągnął. Trzecią już z kolei.
- Dobra. Teraz to się pobawimy. Ja będę gadał imiona, a ty mi odpowiesz czy to to imię - zapowiedział Tomek.
- Aneta?
- Nie.
- Agnieszka?
- Nie.
- Agnieszki to dobre dupy. Sam wydupczyłem parę. Dobra. Jedziemy dalej. Wiktoria?
- Nie.
- Kurwa. Sebastian nie rżyj jak prowadzę dochodzenie. A ty Kura idź w końcu srać - krzyknął Tomek do rechoczącego i pijanego tłumy.
- Nie chcę mi się już srać - powiedział Kura, po czym dodał. - Tylko żartowałem. Idę do kibla, bo mnie ciśnie.
- Kurwa trzeba włączyć muzykę - powiedział Tomek. - Nie będziemy słuchać srania.
Po czym zaczął szukać muzyki na smartfonie. Wybór padł na grupę techno The Orb. W tym czasie jeden z kolesi, uwalony jak samolot, czarnooki i czarnowłosy Marcel trzymając się za fiuta skierował się w stronę kuchni.
- Kasia? Basia? Magda? Iwona? Justyna? - wyliczał Tomek
- Nie. Żadne z tych imion.
- Kurwa Marcel! Co Ty robisz? - krzyknął w jego kierunku Stary Kura.
Marcel tymczasem wyciągnął fujarę ze spodni i zaczął sikać do zlewu. Moczu trochę nakapało na podłogę i oczywiście na naczynia, czego nie mógł przeboleć Stary Kura, bo to było jego mieszkanie.
- Odkupisz mi talerze! Odkupisz mi zlew. Ty chuju! - darł się Stary Kura.
Wszyscy byli ujebani narkotykami i alkoholem jak świniaki i prawie nikt nie wiedział co się dzieje.
- Jest 14 lutego. Jest zimno na dworze. Nie będę tam lał. A Kura sra. I musiałem się wylać – tłumaczył się Marcel.
-Kurwa, ale jebie - powiedział Sebastian. - To na pewno z tego sracza. Ja pierdole. Zawsze tak jest po speedzie - ubolewał chłopak nad smrodem rzeczywistym albo urojonym.
- Nikola. Ma ma na imię Nikola – opowiedział młody.
Tomek tymczasem spokojnie zaczął jarać jointa i delektował się smakiem cytrusowej marihuany Haze, po czym znowu wyciągnął biały proszek, który rozwalił na stoliku.
- No w końcu. To teraz przystępujemy do dalszej części - odparł Tomek – Zaraz zadzwonię do Rumburaka, a później do tej Nikoli, ale wcześniej jeszcze sobie wciągnę kreskę. Ja ją znajdę. Ja ją znajdę w Internecie. Pozdrawiam rudą, zawsze taką samą. Zaraz wracam.
Po tym całym wywodzie Tomasz wyszedł na klatkę zapalić i przemyśleć pewne rzeczy. Biała kreska tymczasem została na stole i czekała na jego powrót.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania