Dziena hiena
Chciałem tylko powiedzieć, że nie będzie mnie przez chwilę. Jednak to idealny moment, by podziękować. Dlatego pragnąłem podziękować sobie za tą wspaniałą literaturę, którą tworzyłem. Jestem bardzo, bardzo wdzięczny za ogromną i wszechstronną ilość szeroko rozumianego doznania, które było mi towarzystwem w tym akcie twórczym. A muszę powiedzieć, że nie jestem zwolennikiem życia towarzyskiego i zamiast ów życie prowadzić, wolę prowadzić albo samochód, albo bogate życie wewnętrzne, którego efektem są wszystkie moje, rozsiane w umyśle osobowości - persony, a każda z nich wyrasta z określonego nastroju. Dla mnie zresztą nastrój to jest pewna forma dźwięku, który się pojawia w człowieku, a potem, by ten nastrój uchwycić, potrzebnym jest nadać mu pewną personę, która posiada własną formę ekspresji, sposób artykułowania myśli, a nawet kreuje się określonym modelem myślenia, obrazowaniem. Jest to zabawa przednia, edukująca mnie nieustannie na temat samego siebie, tego, czym są poezja, czy literatura w ogóle i jak ogromne możliwości ze sobą niesie zdolność wcielenia siebie w określoną postać. Dlatego samemu sobie dziękuję za taką zdolność, która rozpościera przede mną zawiłe i często niezgłębione jeszcze obszary literackiej sztuki lub kultywuje te ścieżki, którymi niegdyś największe, literackie umysły szły przede mną, nadając nie tylko myśli, ale też samej sztuce określony wizerunek i charakter. Jednocześnie szczęśliwy jestem, że umiem pisać na tyle dobrze, by te wszelkie, literackie eksperymenty i przeboje ubrać w odpowiednią formę, która, chociaż sama w sobie jest oryginalna, wcale nie stawia za kwestię nadrzędną oryginalności. I to również jest o tyle ciekawe, że naturą obrazów, które produkuję jest właśnie ich naturalność, czy mimowolność, a nie usilność starania się, by stworzyć coś, co będzie oryginalne. Dlatego lubię siebie za to, że jestem raczej medium dla wiersza, niż jego twórcą, przestrzenią, w której ten się pojawia i to ja sam jestem jego gościem, a nigdy odwrotnie. Bardzo sobie za to dziękuję i chciałem jeszcze powiedzieć, że jestem z samego siebie dumny. Dziena hiena!
Komentarze (7)
😆
Hihi dziena dziena :D
Ee, ale to: "A muszę powiedzieć, że nie jestem zwolennikiem życia towarzyskiego i zamiast ów życie prowadzić" — mam nadzieję błąd w celu stylizacji? Bo jak nie... Wrrrrr wrrrrrr — "ów" się odmienia, nieodmienianie tego słowa jest jak złamanie golenia w trzech miejscach wrrr
Tjeri ale wtopa, dzięki
Literacko tekst mógłby zyskać na skróceniu. Jest w nim sporo powtórzeń tych samych myśli innymi słowami, przez co wywód staje się rozwlekły. Zamiast wzmacniać przekaz, osłabia jego siłę .Granica między świadomym manifestem artystycznym a bufonadą jest tutaj także bardzo cienka ,szczególnie dla kogoś kto nie zna autora.
Pozatym dla mnie ***** ,pióro, język etc.
Be back soon friend.
Marabut
dzięki, stety, niestety, wiem, że mam tendencję do mówienia tego samego w podobny, czasem inny sposób, z jednej strony to sposób eksploracji jednego tematu na różne sposoby, z drugiej, jeśli ta eksploracja ma miejsce w jednym tekście, to ten często staje się rozwklekły, ale ubogi w treść. Natomiast cienkość granicy jest świadoma, manifest artystyczny skromny, bufonada silna, a to, czy ktoś mnie zna, czy nie zna, nie powinno być istotne, bo nie uważam, by w ocenie tekstu, który jest literacki, postać artysty była potrzebna.
You would be surpriced.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania