Dzienniki niezatytułowane - koszmar minionej nocy

Opanowałam bezgłośny płacz do perfekcji, mam zapuchnięte oczy i głowę okaleczaną przez dźwięki. Mucha, przerażona wydarzeniami nocy, panicznie obija się o otwarte okno. Drażni mnie moja własna słabość, która była, z perspektywy paru godzin, niegodna i niewarta poświęcenia jej czasu. Trzymam się, od zawsze trzymam, wszystko ogarnięte i zorganizowane, wiem wszystko, dbam o wszystko. Dlaczego ktoś śmie mówić, że robię to źle, skoro nigdy za to się nie zabrał?

Mam problem z identyfikacją kim jestem. Przechodzenie od pewności dobra mych wartości, do myśli, że wszystko to ściema, jest płynne, sejsmiczna huśtawka nastrojów. Tracę zainteresowanie w połowie, chwilę później plując sobie w brodę za niesubordynację. Chciałabym wyjść, wstaję z tą myślą i z nią zasypiam. Siedzę. Potem leżę. Potem wstaję, by przejść się do okna, do lodówki i z powrotem. Siedzę. Problem wychodzenia nie jest, ot tak, sobie. Ja chętnie, dopóki nie dociera do mnie, że znowu nic tam na mnie nie czeka. Nie mam z kim, nie mam gdzie. Kot odbiera me chęci jako natarczywe, drażni go moje odbieganie dalej, wciąż nie znając rzeczy bliskich (bliskości?). Powąchałaś wszystko?

00:47:42. Coś na początku wspominali o 30 minutach, tylko mnożniki każdy wziął swoje. Nie słucham, wydaje mi się, że przecież to wiem. Jakaś ściana, ta, za mną, w głowie? Miałam myśl w nocy, że... Nie wiem czy to istotne, mentalne rozbieranie się przez publiką odstrasza. Bolą mnie plecy, ale myślę, że bolą mnie od zawsze. Już pamiętam, żeby o tym nie mówić, nikt nigdy nie chce tego słuchać, przepraszam. Jak twoje zdrowie? Mnie interesuje wszystko o tobie, tak, wszystko jest istotne.

Poplątałam w nocy kołdrę, więc spałam bez. Przyczyna i skutek. Krzyknęłabyś, że to głupie, ale ciebie to nie interesuje, więc nie krzyczysz, a kołdra została na podłodze do rana. Kotu się spodobał nowy porządek rzeczy. Kot lubi wszystko, wszystko jest miłe i mięciusie. Ze wszystkiego można się cieszyć, gdy kochasz.

Jest wieczór, chyba zmieniłam zdanie, zmieniając perspektywę. Czemu udajemy, że wszystko jest dobrze? Nienawidzisz mnie, a ja nienawidzę ich, taka kolej rzeczy, tak mnie nauczyłaś. Ale teraz, teraz nienawidzę siebie, pocięłam wczoraj resztki mej godności. Chciałabym jutro wstać w amnezji, albo nie, nie wstać w ogóle. Wstanę w sennej bańce kłopotów, niedobrze. Wczoraj pomyślałam, że przestanę jeść, by zniknąć, ot tak, umrę do następnych świąt. Będziemy jeździli na terapię, potem będziemy razem płakali, żebym zaczęła jeść. Nie, nie myślcie, proszę, że jest głupia, mam uzasadnienie tej myśli. Dla mnie to całkiem proste, ograniczam się, gdy znowu zaczynam nienawidzić swej niekształtności lub gdy znowu leżę całymi dniami w łóżku. Wtedy, gdy nie chce mi się żyć. Czasem chcę żyć, kocham przecież życie, ale akurat dziś nie pytaj, bo nie umiem przywołać wspomnień pełnych szczęścia. Może wtedy, na naszej randce, ale była fajna tylko trochę, potem ją zepsułeś i na dzień dzisiejszy jej nie lubię i ciebie przecież też nie lubię.

Chyba wiem kiedy zrobiło się tak źle. Uświadomiłeś mi, że wcale cię nie kocham, co zepsuło mi korzystanie z wyobrażeń o wyidealizowanej wersji ciebie. Chyba nigdy nie dotrze do mnie, jak to się stało, jak mój mózg popłynął tak głęboko w idealizację. Nie chcę, chciałabym zapomnieć, tak kompletnie. Nagle, idąc ulicą, za parę lat, spotkać cię, a gdy się przywitasz - przystanę i wzrokiem poszukam rozumu, by chwilę potem z niezgrabnym uśmiechem odpowiedzieć "ah, to ty". Ale byłaby to ściema, mistrzostwo dyplomacji, bo siedziałabym tak z tą myślą do wieczora, nie mogąc dotrzeć kim byłeś. A potem po prostu zapomniałabym, że nie pamiętam.

Chyba zgubiłam wątek, czy wszystko dobrze? Ja się trzymam, już dobrze, mówiłam, że mi przejdzie.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Bajkopisarz tydzień temu
    Niezły tekst, który należałoby zanieść psychoterapeucie, żeby się kompetentnie wypowiedział, co siedzi w głowie autorki. Postronny czytelnik, bez fachowego przygotowania, może jedynie ocenić, że literki się sprawnie układają, nadmiar zaimków nie jest przesadnie rażący, a przecinki są na swoich miejscach.
    Co do treści, to za dużo zgaduj-zgadulek, bo jak wspomniałem, raczej trzeba mieć kierunkowe wykształcenie by zinterpretować.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania