Dziewczyna bez duszy ( 1 )

Budzę się o ósmej rano. Nic niezwykłego. Niedziele w moim domu zwykle są nudne. Jak w każdym. Tylko, że w tym przypadku było inaczej. Nie był to do końca mój dom. Moi rodzice zmarli trzy lata temu. Teraz mieszka tu ciotka Marissa, która stara się mną opiekować. Czego ona oczekuje? Że po prostu rzucę się w jej ramiona?

Dziś również ją zignorowałam. Mogłam nie jeść cały dzień. Nie obchodziło mnie to co do mnie mówi. Wiem jaka jest naprawdę. Widząc mnie przed drzwiami na ganek pokręciła głową, ale to mnie nie zatrzymało. Chwyciłam kurtkę i wyszłam. Były ferie. Czyli nie miałam nic do roboty. Normalni ludzie pewnie jeździli na nartach, zapraszali do siebie znajomych. Mogli robić wszystko.

Ja nie miałam znajomych. Kate, z którą kiedyś się przyjaźniłam musiała wyjechać. Musiała. Zostawiła mnie tu samą. Nie wiem czy teraz ma lepsze przyjaciółki.

Szłam chodnikiem, chociaż każdy skrawek okolicy wydawał mi się być taki sam. Śnieg obsypał każde możliwe miejsce więc przed oczami miałam jedynie zaśnieżone uliczki. Czułam na swoim karku zimno. Przedziarało się przez materiał kurtki. Wzdrygnęłam się lekko.

- Co robisz tu sama? - usłyszałam nagle.

Odwróciłam się. Stał przede mną chłopak. Jego włosy były w artystycznym nieładzie - dodawało mu to nieco przerażający wygląd. Oczy były całkiem szare. Spojrzał na mnie lodowato oczekując odpowiedzi.

I ni stąd ni zowąd rzuciłam się do ucieczki. Starałam się biec jak najszybciej potrafiłam.

- Ej! Poczekaj! - zawołał za mną ale ja nie miałam zamiaru się zatrzymywać. - Bo wezwę policję! Ej!

Nie rozumiałam dlaczego miałby to robić. Jednak już raz byłam w areszcie i nie chciałam tego powtarzać. Zatrzymałam się. Śnieg zaskrzypiał nieprzyjemnie gdy chłopak znowu znalazł się przy mnie.

- Ta ulica jest zamknięta, a ja muszę ją monitorować - wyjaśnił.

- Niby czemu ty? - warknęłam.

- Prace społeczne.

- Co zrobiłeś? - uśmiechnęłam się. Nie wiadomo dlaczego wszystko mi opowiedział...

- Mój ojciec chciał c o ś zrobić Louise. Ja nie mogę na to pozwolić. Moja siostra musi być bezpieczna. - powiedział szybko.

- On... was bije? - zapytałam nieśmiało. O dziwo chłopak przytaknął.

- Ale nie mów tego nikomu. - odparł. - Jestem George.

- Ivy. Obawiam się, że już muszę iść. Miłego patrolowania.

Nie odezwał się ani słowem więc odeszłam. Cóż, ta rozmowa była... interesująca.

Następne częściDziewczyna bez duszy ( 2 )

Średnia ocena: 3.3  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (3)

  • Akwus 22.01.2015
    Trochę dziwne zawiązanie akcji, lekko rwany opis. jakoś sztuczny wydaje się na dzień dobry ten dialog, ale luz, zakładam, że wyjaśni się to w kolejnych scenach i całość zepnie się jakoś bardziej logicznie :)

    Po lekturach kilku opowiadań innych autorów, masz od razu plusa za umiejętność stosowania gramatyki i interpunkcji ;p 4 na start, dalej zobaczymy :)
  • NataliaO 22.01.2015
    od pierwszego zdania choć prostego wiedziałam, że będzie fajnie. Do momentu dialogu, rozmowa taka wymuszona i chyba nikt od razu nie zwierza się obcej osobie, choć lepiej czasem obcej niż bliskiej. Podoba mi się tytuł i poprowadzenie historii. 4:)
  • KarolaKorman 22.01.2015
    Nie było tak źle. Nie oceniam, czekam na ciąg dalszy.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania