Poprzednie częściDziewczyna bez duszy ( 1 )

Dziewczyna bez duszy ( 2 )

- Gdzie ty do cholery byłaś?!

Ciotka powitała mnie z frasobliwym wyrazem twarzy. Jej spojrzenie było ostre. Nigdy jeszcze mnie tak nie potraktowała. Spuściłam wzrok.

- Nie było cię aż godzinę. Zdajesz sobie sprawę? - zapytała z nieprzyjemną dla uszu nutą.

- Jak to?! Przecież byłam tam niespełna dziesięć minut! - oburzyłam się.

- Wiesz co mogło się stać? - ciągnęła ciotka. Bez wątpienia nie ominie mnie kolejny wykład o niebezpieczeństwach pospolitych; takich, które pojawią się tak od zaraz na zwyczajnej ulicy.

Gdy wyliczała zauważyłam, że za oknem pośród białych grudek śniegu sunie radiowóz. Zdziwiło mnie to. Może przyjechali po George'a?

- Nie mam pojęcia co z tobą zrobić... - westchnęła.

- Mama by wiedziała - warknęłam cicho. Niestety to usłyszała.

- Uważasz, że to moja wina? Proszę, Ivy, idź do swojego pokoju. - powiedziała. Jej głos był inny. Ton zmienił się na błagalny. W końcu mama była jej siostrą. Nie tylko ja się tym przejęłam.

Bez słowa zniknęłam w swoim pokoju. Od razu rzuciłam się do okna by móc zaobserwować to co się działo na zewnątrz. Niestety ulica była dość oddalona od mojej więc z okna widziałam tylko skrawek auta i jakiegoś mężczyznę. Był to policjant, który komendował coś do krótkofalówki.

Co mogło się wydarzyć? Ciekawość mnie zżerała. Równie dobrze mogła to być jakaś błahostka. Jednak instynkt podpowiadał mi co innego. Nogi same poprowadziły mnie na dół. Ciotka miała w głębokim poważaniu co teraz robię, bo akurat przyklejona była do telewizora, w którym migały obrazy jej ulubionego serialu.

Cicho ubrałam kozaki i zapięłam kurtkę. Nie zdążyłam założyć czapki, bo zobaczyłam jak moja ciocia odwraca się automatycznie. W porę zniknęłam za drzwiami. Kilka minut później wejrzałam ukradkiem przez okno by upewnić się, że mnie nie zauważy.

A potem rzuciłam się przed siebie. Dotarłam w miejsce, w którym rozmawiałam wtedy z Georgem. Tam był radiowóz. I ten policjant z krótkofalówką. Teraz notował coś w jakimś czarnym zeszycie. Podeszłam do niego.

- Co się tu wydarzyło? - spytałam. Wiedziałam, że nie dostanę odpowiedzi.

- Nie interesuj się, dobrze? - warknął.

- Ale ja szukam brata - wymcknęło mi się. Niestety mój mózg już nie był pod moją kontrolą. - Louise...

- Louise, tak? - podsumował. Nie umiałam wywnioskować czy to kupił czy się ze mnie nabija. - Śmieszne. Jeśli zaraz stąd nie znikniesz będę zmuszony zanotować, że utrudniasz śledztwo.

- Czy ktoś zginął? - nie mogłam się powstrzymać.

- Za tą taśmę nie wolno ci wychodzić - syknął jeszcze pokazując mi na żółtą granicę między radiowozem, jakimś domem i... Czymś co leżało na ziemi przed podjazdem. Niestety grupa policjantów zasłaniała mi widok.

- Ale czy coś się tu wydarzyło? - nie wytrzymałam.

- Nawet jeśli - powiedział mężczyzna. - To nie jest to twoja sprawa. Jasne?

Zamilkłam szukając odpowiedniego sformułowania.

- Jak słońce - warknęłam, a potem wróciłam do domu.

Nie interesowało mnie czy ciotka mnie zauważy czy też nie.

 

Na moje nieszczęście drzwi zostały zablokowane. Odseparowała mnie od świata rzeczywistego odgrodzonego żółtą taśmą. Postanowiłam, że zostawię ich w spokoju. Może ten gliniarz ma rację. Nie powinnam się wtrącać. Przecież George nic dla mnie nie znaczy. Jest obojętnym facetem w ulicy. A ja nie powinnam w ogóle się nim przejmować.

Jednak myśli nie pozwalały mi opuszczać miejsca, które sobie przygotowałam. Punkt obserwacyjny. Ciotka pożyczyła mi lornetkę (powiedziałam, że chcę obserwować ptaki) więc miałam przynajmniej jakieś zajęcie.

Dopiero pod koniec dnia zorientowałam się o co chodzi. Ktoś został zamordowany. Jak mogłam wcześniej nie zauważyć? Na oknie była nieduża plama krwi. Na trawie ciągnęła się ona przez chwilę, jakby ktoś taszczył ofiarę. Nie powinnam się tym interesować jednak coś podpowiadało mi, że była to zbrodnia w afekcie.

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • NataliaO 22.01.2015
    Twoja prostota urzeka, 4:)
  • KarolaKorman 22.01.2015
    Akcja się zagęszcza, fajnie :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania