Dziewczyna o pięknym obliczu
Stary farmer Jonathan miał córkę Nathalie, o której urodzie krążyły legendy. Trzymał ją jednak w zamknięciu i nie dopuszczał żadnych adoratorów. Wszystkim pragnących uwolnić biedaczkę serwował niemiłe powitanie, grożąc strzelbą lub widłami albo przyłopaceniem chorobotwórczym z pobiciem śliwkowym. Jego opinii nie poprawiały dawne historie, które opowiadano w ciemności i po cichu, a dotyczące hulaszczej młodości, pełnej przemocy, alkoholu i namiętności. Zdecydowanie Jonathan nie był człowiekiem, z jakim chciało się spotkać i pogadać przy piwie.
W końcu jeden z dzielnych wieśniaków o imieniu Franco postanowił zdobyć serce pięknej Natalie. W tym celu udał się pod jej dom, wyczekując chwili, aż Jonathan opuści teren farmy. Wreszcie nadszedł ten dzień, gdy stary wyjechał, pewnie po zakupy do miasta. Franco dostał od losu szansę i postanowił z niej skorzystać. Wspiął się po rynnie na dach, dzięki odziedziczonej po przodkach małpiej zręczności. Powiadano, że dziewczyna przebywa w pokoiku na strychu, a można się dostać tam przez niewielkie okienko. Franco był na tyle szczupły i gibki, że bez trudu udało mu się przez nie przejść. Dostrzegł siedzącą na krześle blondwłosą niewiastę w niebieskiej sukience. Zbliżył się do niej i dotknął jej ramienia. Poczuł jak dziewczyna drży na całym ciele.
- Witaj, przybyłem po ciebie – powiedział Franco.
- Właśnie widzę, głupcze – usłyszał w odpowiedzi charczący gruby głos. Wtedy zorientował się , ze stoi przed nim facet, który dopiero teraz ukazał swe brodate oblicze. Zrzucił perukę i kieckę, a następnie wyciągnął strzelbę. Franca już nigdy więcej nie widziano. Mówiono tylko, że czasem, w którymś z okien mignęła postać o złotych włosach i w niebieskiej sukni.
Komentarze (11)
Heh, trochę jak wiejska legenda czy baśń, gdyby nie odrobinę prześmiewczy styl ;)
Mroczno i śmiesznie. Trochę parodia miejskich legend, choć nie takie rzeczy się słyszało... U mnie na osiedlu mówiło się o tajemniczej mp3-ce, która wesoło wisiała na liniach wysokiego napięcia. Spekulowano głównie o tym jak tam trafiła, bo zjawisko dość niecodzienne... (offtop, offtop)
Gratki i pozdro
przyłopacenie - mi się bardzo widzi (jako słowo) Styl, jak to u Ciebie, luźny i nie napięty (choć to w sumie to samo)
Jakoś efektu wow u mnie finał nie wywołał. Nie wiem czemu.
Strawne, jak najbardziej, ale w tak krótkim tekście liczę na bardziej kwiecistą puentę. Only 4
W przeciwieństwie do poprzednika - finał był własnie zabójczy i to..dosłownie :) 5
Słowo klucz, to "Gust"
Canulas słowo klucz to też wczuć się w narzuconą konwencję. Fanthomas narzuca konwencję i jeśli przełamiemy swój gust - jasne, ja mam też inny – przełamiemy gust, to zauważymy, że w tej konwencji jaką narzuca Fanthomas, finał był idealny. W tej konwencji.
BAJ
W konwencji kiczowatych gagów Benny Hilla też żarty wypadają idealnie. to zaś nie będzie śmieszne w konwencji filmów Monty Pythona. Po prstu postanowiłem tym razem ocenić nie wedle gustu, a prawideł tego typu humoru.
Sam bym wiele takich tekstów nie przeczytał - bo to nie mój, jak wspomniałeś, gust.
Dzięks wszystkim.
Stawiam aninimową piątkę. Pozdrowienia.
Bardzo mi się podobało - byłem zaskoczony finałem.
Śmiech i mrok
Uwielbiam
5 za sprowadzenie uśmiechu na moje lica
Jestem pod sporym wrażeniem.
Pozdrawiam
Kapelusznik
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania