Dziś mam oczy bardziej niebieskie
przytulnie tutaj
park w kształcie twoich ramion
przyciąga otula
jak koc
krążę alejkami
momentami się gubię
ale zawsze wracam
na właściwą ścieżkę
do twoich ciepłych rąk
niebo zapachniało deszczem
drzewo to dom
dla wspólnych planów
wiatr przynosi śmiech na ramionach
muska liściem szyję
słońce depczące po piętach
śledzi każdy mój ruch
ciepło przyjemnie rozchodzi się na skórze
w trzepocie pulsu
świadomość że jesteś
Komentarze (3)
przeegzałtowałaś to i ow
to byłoby świetne zakończenie
słońce depczące po piętach
śledzi każdy nasz ruch
przyjemnie rozchodzisz się na skórze
Dzięki, Grain. Moim zdaniem Twoje zakończenie nie do końca jest zakończeniem tylko takim zawiśnięciem, urwaniem w połowie
Laura Alszer nie, to zakończenie bez dokładania egzaltacji.Moim zdaniem.
Ale wiersz jest twój i tyle.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania