po zachmurzeniu
podzieliło nas trochę bólu, może jeden spalony łącznik,
na pewno brak światła.
po omacku trudno określić, kto człowiekiem.
nie pomagała też bezsenność. oparta o brzeg łóżka,
napędzała niepokój. w tym wszystkim coraz mniej było poezji.
na siłę pchało się życie.
z wierzchu nic się nie zmieniło, przyklejony uśmiech odwalał dzień,
jeden, drugi. niepotrzebny stał się deszcz.
popłynęło rutyną.
wieczorami palce snuły się po klawiaturze z wierszami do szuflady,
jakby tęsknota stała się zawstydzeniem.
Komentarze (21)
To ja Ci odpowiem, skoro nie wiesz, dobry, a to że łzawy, wcale mu nie odejmuje. Nie trzeba pisać, że majtki same spadają z czterech liter, kiedy mowa o pożądaniu... niektórzy wyrażają to subtelniej. Jak i wszystko. Ty walisz, jak chłop, pięścią między oczy, bo WYDAJE Ci się to dobre, ale tak nie jest, jest za to często prymitywnie i wulgarnie.
Miłego dnia Maszenka...
Dziękuję, TseCylia...
jeśli jeszcze raz zareagujesz na mój komentarz sztampową odpowiedzią z gatunku "kopiuj/wklej", to Cię znielubię. Wolę już brak reakcji. Jestem dużym chłopcem...
A może Ty mnie już znielubiłaś...?
o k..a, ja p..ę- a skąd Ty wiesz, że ja jestem Polakiem???
No dobrze, już dobrze... Jestem, jestem Polakiem...
no przepraszam, no...
Czuj się więc wyjątkowy...
Dobre pisanie.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania