Dzwonek bez kroku

[Nie ufaj dźwiękom.]

 

Stoję za ladą – pod kamerą, pod jarzeniówką.

Rolka paragonów siedzi w kasie jak nerw – biały, skręcony do granicy.

Dzwonek.

Cienki. Wysoki. Za jasny na tę porę.

Drzwi domykają się powoli.

Przedsionek pusty.

Dzwonek i tak.

Uśmiech wchodzi pierwszy. Reszta dociera później.

Dzień dobry. Karta czy gotówka – wybierz mi tempo.

Paragon wychodzi gładko – papier zna ten ruch lepiej ode mnie.

Dzwonek.

Jak impuls z czujki. Sprawdza, czy jeszcze reaguję.

Słyszę go bez wejścia.

Czujka łapie cień, podmuch, nic.

Drzwi stoją. Dźwięk pracuje.

Dwa – pikam.

Dwa – liczę drobne.

Cztery – łapię oddech, zanim wróci i znów mnie sprawdzi.

Dzwonek.

Mówię „zapraszam” do powietrza.

Klient: papierosy.

Ja: marka z pamięci.

Ręka sięga po paczkę bez patrzenia, głos trafia w logo na ślepo.

Dzwonek.

Jeszcze.

W środku liczenie idzie inną kasą.

Nie sztuki – uderzenia.

Nie czas – ile jeszcze.

Rolka kończy się nagle.

Mechanizm ciągnie. Cofka. Zgrzyt.

Papier napina się i pęka wzdłuż perforacji – jakby to była wina papieru.

Wyciągam strzęp odruchem.

Krawędź tnie opuszki.

Krew: od razu.

Uśmiech: od zawsze.

Dzwonek.

Plaster nie łapie na wilgotnym palcu.

Pod ladą poprawiam go paznokciem.

Na wierzchu: proszę. dziękuję. miłego dnia.

Dzwonek.

Dotykam chłodnej stali lodówki – sekundę, jak poręczy. Skóra wraca.

Ekran kasy świeci spokojnie: suma. reszta. zatwierdź.

Dzwonek milknie. Na jedną przerwę wdechu.

A ja i tak: dzwonek.

Potem: dzień dobry.

Potem znowu: dzwonek.

Czujka: żyje.

Człowiek: roboczy.

Średnia ocena: 3.3  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • AlexHalley 2 dni temu
    Lubię Twój analityczny (wręcz techniczny) styl narracji.
  • NinjaC 2 dni temu
    Dzięki Alex, ten techniczny, analityczny chłód jest mój, reszta pracuje jak dzwonek.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania