Eastern 2
Quedy nie zmrużył oka przez całą noc. Z sąsiedniego pokoju dobiegały ciągłe jęki i stęki. Dopiero rano okazało się, że ich źródłem był facet z nerwicą natręctw, Valentin. Miał na sobie fioletową koszulę i jasne spodnie, a włosy tłuste od środka przeciwwszowego albo długiego niemycia. Brutus twierdził, że mężczyzna ma również do załatwienia pewne interesy w Vera Ivanta. Wsiadł razem z nimi do dyliżansu, czekającego pod saloonem. Woźnica uderzył konie batem i ruszyli. Przez dłuższy czas nikt się nie odzywał, aż w końcu Valentin wypalił:
- Nie chciałbym się chwalić, ale mam taką ciekawą umiejętność. Potrafię przewidywać przyszłość.
- Interesujące. I co tam wypatrzyłeś?
- W drodze napadną nas Indianie.
- Co?
- Oczywiście żartowałem. To tak nie działa. Potrzebuję kryształowej kuli i kilku innych rzeczy. Czasem nawet to, co tam wypatrzę się sprawdza, ale zwykle mówię, że przyszłość to niepewna materia i ludzie są zadowoleni.
- Czyli jednym słowem jest pan oszustem.
- Nie, nie. Naprawdę czasem mam wizje. Może panu powróżyć z ręki?
- Nie, dziękuję – odparł Quedy. - To ty tak krzyczałeś w nocy? Myślałem, że kogoś zarzynają.
- Moje wizje są czasem dość męczące. Widziałem plemię Indian. Otaczali mnie i chcieli oskalpować.
- Byli skośnoocy?
Valentin wrzasnął i zaczął nerwowo pocierać szyję.
- Skąd wiesz?
- To dziwne. Podążam śladem legendy i trafiam na człowieka z koszmarami, w których widzi skośnookich Indian. Jak to możliwe?
- Zbieg okoliczności – wtrącił Brutus. – Wróżbita przyciąga wszystko, co dziwne i niepokojące.
Nagle powóz się zatrzymał, a z zewnątrz dobiegły krzyki woźnicy.
- Chyba coś tam się dzieje – rzekł Quedy.
- Spokojnie, wszystko pod kontrolą – odparł Brutus.
- Aaaa! Ratunku! – wrzeszczał woźnica.
- Teraz to już musimy mu pomóc.
- Siedź. Tam jest niebezpiecznie.
Po kilku chwilach słychać było już tylko oddalający się tętent końskich kopyt. Brutus ostrożnie wystawił głowę na zewnątrz i powiedział:
- Indianie porwali nasze konie i woźnicę. Ugrzęźliśmy na środku pustkowia.
Komentarze (2)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania