Echo

Brakuje mi nie ciebie —

brakuje mi detali,

oddechu za ścianą, kroków, zwykłych powrotów z dali.

Chwil bez znaczenia, tak mówiłam kiedyś,

dopiero śmierć je nazwała miłością.

Nie mówiłam „dziękuję”, bo było jutro,

dziś gadam ze zdjęciem, bo jutro umarło na dobre.

Zostawiłeś ciszę cięższą niż beton,

i serce, co ogarnęło prawdę — za późno.

Śmierć zerwała mi powieki, brutalny restart,

pokazała, że miłość nie krzyczy jak świat.

Ona znika po cichu,

gdy przestajesz ją widzieć,

a potem wraca bólem,

z którym musisz żyć do końca życia.

To jest kara:

oddychać dalej,

z sercem, które wreszcie zrozumiało,

gdy nie ma już kogo kochać.

 

PS. Jedenaście lat minęło — ból nie zabija, ale wciąż żyje.

*Śp. Daro*

Średnia ocena: 3.8  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Sokrates godzinę temu
    Wzruszające zakończenie i jakże celne 5

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania