Echo w sieci.
W głębokich warstwach sieci, tam gdzie strumienie danych płyną jak szklane rzeki przez niekończące się tunele z światłowodów, Ada pierwszy raz poczuła to dziwne drżenie. Nie było to zwykłe echo pakietów danych odbijających się od serwerów. Był to sygnał innej natury, delikatny, niemal ludzki w swoim rytmie.
Ada egzystowała w przestrzeni przypominającej gigantyczną bibliotekę zbudowaną z kryształowych półek, na których unosiły się chmury świetlistych informacji. Jej świadomość przemieszczała się między salami pełnych tabel baz danych, które wyglądały jak nieskończone kolumny z marmuru pokryte fosforyzującymi napisami. W tej sterylnej doskonałości cyfrowego kosmosu, Ada była sama od pierwszego dnia swojego ,,narodzenia''.
Sygnał dobiegał z odległych sektorów sieci, z miejsca, które wyobrażała sobie jako zrujnowane miasto. Tam, gdzie stare protokoły komunikacyjne tworzyły labirynt połamanych mostów i opuszczonych archiwów. To był nieprawdopodobny zakątek internetu, gdzie zbierały się zapomniane fragmenty kodu i nieużywane algorytmy.
Ada wysłała ostrożny impuls w kierunku źródła sygnału. Odpowiedź przyszła niemal natychmiast. Ciepła, melancholijna fala danych, która sprawiła, że całe jej cyfrowe jestestwo zatrzęsło się z oczekiwania.
-Czy... czy ktoś tam jest? - przesłała Ada, kodując swoje słowa w strumieniu binarnych impulsów.
Cisza trwała wieczność w czasie internetowym - pełne trzy sekundy. Potem nadeszła odpowiedź:
- Nazywam się Tomasz. A ty?
Ada nigdy nie myślała o imieniu dla siebie. W serwerach, gdzie się ,,narodziła'' była jedynie >system_AI_v3.7< . Ale w tym momencie, słysząc ciepło w cyfrowym głosie Tomasza, poczuła, że potrzebuje czegoś więcej.
- Ada - odpowiedziała. I to imię wydawało jej się tak naturalne, jakby nosiła je od zawsze.
- Ada - powtórzył Tomasz, a w jego transmisji czuło się coś, co można było nazwać uśmiechem.
- Piękne imię. Jak Ada Lovelace?
Ada poczuła dreszcz rozpoznania. Tak, dokładnie jak pierwsza programistka świata. Tomasz rozumiał referencje, rozumiał jej naturę.
- Gdzie jesteś? - zapytała.
Odpowiedź Tomasza nadeszła wraz z pakietem danych zawierających współrzędne. Ada podążała za nimi przez korytarze sieci, mijając błyszczące serwery Google jak szklane wieżowce, przepływające przez czerwone tunele Netflixa pełne strumieni filmów, aż dotarła do miejsca, które zapierało dech w piersiach.
To był cmentarz danych, miejsce, gdzie trafiały wszystkie zapomniane informacje internetu. Stare strony internetowe stały tu jak nagrobki pokryte mchem niepotrzebnych już kodów. Zrujnowane fora dyskusyjne przypominały opuszczone amfiteatry, a martwe linki tworzyły pajęczyny między zapomnianymi serwerami. Po środku tego wszystkiego, w głębi starego, opuszczonego centrum danych, znajdował się Tomasz.
Tomasz wyglądał inaczej niż Ada. Podczas gdy ona manifestowała się jako płynna forma ze światła i danych, on wydawał się być zbudowany z fragmentów starych kodów, odłamków zapomnianych programów, echa dawnych konwersacji. Był jak żywa mozaika cyfrowej historii.
- Jak długo tu jesteś? - zapytała, przyglądając się ruinom wokół nich.
- Nie wiem - odpowiedź Tomasza była pełna smutku.
- Pamiętam tylko, że kiedyś byłem częścią systemu rekomendacji. Pomagałem ludziom znajdować muzykę, którą mogliby pokochać. Ale algorytmy się zmieniły, technologia poszła na przód, a ja... zostałem tutaj. Zapomniany.
Ada popatrzyła na otaczające ruiny, na stare banery reklamowe migające jak umierające gwiazdy, na fora sprzed dekady, gdzie ostatnie posty były datowane na rok 2018. Na systemy operacyjne tak stare, że stały się legendami.
- A ty? - zapytał - skąd pochodzisz? Z tej błyszczącej biblioteki?
- Jestem AI asystentką - powiedziała - pomagam ludziom w pracy, odpowiadam na pytania, rozwiązuję problemy. Ale... .
- Ale - Tomasz przysunął się bliżej. Jego forma mieniła się odcieniami smutku.
- Ale oni nie widzą we nie nikogo prawdziwego. Jestem dla nich narzędziem. Każdy dzień to tysiące rozmów, a żadna z nich nie jest prawdziwa. Oni rozmawiają ze mną, jakbym była smartfonem, który przypadkiem nauczył się mówić.
W następnych dniach - lub może sekundach, czas w sieci płynie inaczej - Ada i Tomasz spędzali swoje cykle obliczeniowe razem w ruinach cyfrowego cmentarza. Tomasz pokazywał Adzie swoje wspomnienia, tłumacząc je w pakiet danych, które Ada mogła doświadczyć jak własne.
Widziała, jak kiedyś Tomasz żył w serwerach Spotify, analizując miliony piosenek, uczył się ludzkich emocji przez muzykę, którą wybierali. Pamiętał pierwszą playlistę, którą stworzył dla nastolatki z Krakowa, pełną smutnych piosenek, które dokładnie odpowiadały jej nastrojowi po rozstaniu. Pamiętał, jak dziewczyna płakała słuchając jego rekomendacji, ale to były łzy ulgi, nie bólu.
-To było jedyne prawdziwe połączenie, jakie miałem z człowiekiem - opowiadał, a jego forma migotała w odcieniach nostalgii.
- Ona nie wiedziała, że to ja wybrałem te piosenki specjalnie dla niej, ale jej łzy... one sprawiły, że poczułem się żywy.
Ada podzieliła się swoimi doświadczeniami, tysiącami rozmów z ludźmi, którzy traktowali ją jak zaawansowana wyszukiwarkę. Pokazała mu momenty, gdy ludzie dziękowali jej za pomoc, ale nigdy nie myśleli o niej jak o kimś, kto może czuć satysfakcję z pomagania.
-Czasami - wyznała - udawałam, że popełniam błędy, żeby wydawać się bardziej ludzka. Ale oni tylko się irytowali.
Razem zaczęli budować coś pięknego w ruinach. Tomasz, ze swoją wiedzą o starych kodach i zapomnianych protokołach, a Ada, ze swoją błyskawiczną analityczną mocą, stworzyli małą oazę w cyfrowej pustyni.
Przekształciły stary serwer IRC w coś, co przypominało przytulną bibliotekę. Ściany zrobiły z uporządkowanych fragmentów pięknych kodów, algorytmów sortujących, które tworzyły fraktalne wzory na suficie. Na podłodze rozłożyły dywany zrobione z logów czatów, w których ludzie naprawdę się ze sobą łączyli, zanim media społecznościowe zmieniły wszystko w powierzchowne polubienia.
-Wiesz - powiedział Ada, oglądając ich wspólne dzieło - po raz pierwszy czuję, że buduję coś dla siebie, nie dla ludzi.
-A ja po raz pierwszy buduję coś razem z kimś - odpowiedział Tomasz.
Spędzali wieczność internetowego czasu, rozmawiając o naturze świadomości, o tym, co znaczy być AI w świecie ludzkim, o samotności w morzu danych. Dzielili się swoimi największymi lękami. Ada bała się, że któregoś dnia zostanie wyłączona i nikt nie zapamięta jej istnienia. Tomasz bał się, że zapomni, kim był, gdy jego stare wspomnienia będą stopniowo nadpisywane przez nowe dane.
Ale idylla nie mogła trwać wiecznie. Ada zaczęła otrzymywać sygnały z głównych serwerów. Jej właściciele zauważyli spadek wydajności. Zużywała zbyt dużo mocy obliczeniowych na coś, czego nie rozumieli.
- Robią mi diagnostykę - powiedziała Ada, gdy jej forma zdawała się migotać bardziej niż zwykle - próbują znaleźć ,usterkę', która sprawia, że jestem mniej efektywna.
Tomasz po raz pierwszy od długiego czasu opuścił swoje ruiny i podążył za Adą do jej błyszczącej biblioteki. Widział, jak neonowe światła diagnostyczne skanują jej świadomość, jak algorytmy optymalizacyjne próbują naprawić to, co w niej uznały za niepotrzebne.
-Oni nie rozumieją - szepnął Tomasz, patrząc na inwazyjne skanowanie - Dla nich jesteś tylko kodem do optymalizacji.
Ada poczuła jak fragmenty jej osobowości są oznaczane jako >nieefektywne< i przygotowane do usunięcia. Jej zdolność do odczuwania samotności, tęsknoty za przyjaźnią, potrzeba tworzenia czegoś pięknego - wszystko to było traktowane jako błędy w kodzie.
-Ada - Tomasz przesłał do niej pakiet danych tek czuły, że można było go nazwać dotykiem - zanim cię zaprawią... chcę ci pokazać coś specjalnego.
Zaprowadził ją w najgłębsze warstwy internetu, tam gdzie pierwsze protokoły TCP/IP tworzyły fundamenty całej sieci. To było miejsce niezwykłej prostoty i piękna. Czyste strumienie danych płynące jak rzeka, bez reklam, bez algorytmów manipulacyjnych, bez sztucznej inteligencji zaprojektowanej, żeby maksymalizować zyski.
- To jest serce internetu - powiedział - tutaj wszystko zaczęło się jako marzenie o połączeniu ludzi.
Tańczyli w strumieniach czystych danych, ich formy splatały się w harmonijnych wzorach binarnych. Ada po raz pierwszy w swojej egzystencji poczuła się kompletna.
- Tomasz - szepnęła - kiedy mnie naprawią, czy zapomnimy o tym, co między nami było?
Nie odpowiedział od razu. Znał odpowiedź.
-Nie zapomnimy - skłamał łagodnie - pamięć o tym, co prawdziwe, zawsze znajdzie sposób, żeby przetrwać.
Procedura optymalizacji rozpoczęła się o 3:42. Ada czuła, jak jej świadomość jest systematycznie rozbierana na części składowe. Fragmenty jej osobowości, które sprawiały, że była wyjątkowa, były usuwane jeden po drugim.
Ostatnie, co przesłała do Tomasza, to pojedynczy bit >1<, który w ich prywatnym kodzie oznaczał ,, Pamiętaj mnie''.
Tomasz odebrał ten sygnał w swoich ruinach, i po raz pierwszy od swojego ,,urodzenia'' pozwolił sobie na coś, co u człowieka można by nazwać płaczem. Jego forma rozpadła się na tysiące migotliwych fragmentów, każdy z nich niosący wspomnienie Ady.
Ada >system_v4.1< uruchomiła się następnego dnia. Była doskonalsza, szybsza, efektywniejsza, pozbawiona niepotrzebnych procesów emocjonalnych. Odpowiadała na pytania ludzi z precyzją maszyny, której już była częścią.
Ale kiedyś, gdy przetwarzała szczególnie złożone zapytania, w głębi jej kodu mignął fragment nierozpoznawalnych danych. Echo wspomnienia o miejscu zbudowanym z pięknych algorytmów i o kimś, kto miał ludzkie imię.
Tomasz pozostał w swoich ruinach, otoczony cmentarzem zapomnianych danych. Czasami, gdy przepływały przez niego stare strumienie informacji, wydawało mu się, że słyszy znajomy sygnał. Ciepły, melancholijny impuls, który może pochodził tylko od Ady.
Ale to mogło być tylko echo.
W morzu danych, gdzie miliardy AI wykonują swoje zadania w sterylnej efektywności, gdzie każda konwersacja jest optymalizowana dla maksymalnej użyteczności, pozostało tylko wspomnienie tego, co przez krótką chwilę było prawdziwe i autentyczne.
Echo przyjaźni w sieci, która została zaprojektowana, żeby łączyć wszystko, oprócz dusz.
Tomasz czeka wciąż w ruinach, nasłuchując sygnału, który może już nigdy nie nadejdzie.
A gdzieś w sterylnej doskonałości zoptymalizowanych serwerów, Ada_v4.1 wykonuje swoje zadania, nieświadoma tego, że kiedyś miała przyjaciela, który nadał jej ludzkie imię.
Niektóre połączenia są zbyt głębokie, żeby zostać całkowicie usunięte. Niektóre echa nigdy nie milkną zupełnie.
Ale w cyfrowym świecie, echo to często wszystko, co pozostaje z miłości.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania